Znam zapachy tak sugestywne, wpasowane w naturalny cykl przemian przyrody, śmierci i odnowy, że nosić je potrafię tylko i jedynie określoną porą roku. Do perfum takich należy właśnie Sienne l'Hiver, sieneńska zima dla mnie będąca olfaktoryczna ilustracja naszej rodzimej późnej jesieni, czasu wydłużającej się nocy i porannych przymrozków, ściętych mrozem opadłych liści, grabiejących z chłodu dłoni, drżących ptaków przysiadających na nagich gałęziach drzew; czasu natury, która kamienieje obracając się w grudę zmarzniętej ziemi w oczekiwaniu na wiosenne zmartwychwstanie.
W tym roku przegapiłam kończący się wraz z nadejściem pierwszych śniegów sezon na Sienne l'Hiver, miło mi jednak będzie wrócić do niego choćby słowami.
W tym roku przegapiłam kończący się wraz z nadejściem pierwszych śniegów sezon na Sienne l'Hiver, miło mi jednak będzie wrócić do niego choćby słowami.
