Panuje moda na figę. Nie jest to co prawda triumf na miarę kadzidła czy oudu, składników, które całkowicie zawłaszczyły sobie serca i umysły perfumeryjnych kreatorów lecz co roku przed sezonem letnim pojawia się kilka nowych premier z figą w składzie. Bardzo mnie to cieszy figę w perfumach bowiem lubię i zawsze z przyjemnością testuję nowe kompozycje osnute wokół tego składnika. Nie inaczej było z Caligną, nową kreacją L'Artisan Parfumeur.
...czyli opowieści o moich fascynacjach, w zamiarze zapachowych. Choć moją dygresyjność znając będzie nie tylko o perfumach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'Artisan Parfumeur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'Artisan Parfumeur. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 lipca 2013
niedziela, 25 listopada 2012
L'Artisan Parfumeur: Séville à L’Aube
Po Séville à L’Aube nie spodziewałam się zbyt wiele. W Sewilli byłam kilka lat temu aby zobaczyć tamtejsze tradycyjne obchody Wielkiego Tygodnia, niezwykłe i dziwne. Miasto to kojarzy mi się więc bardziej z pochodami pasos, platform z wyobrażeniami scen z pasji Jezusa, z zakapturzonymi pokutnikami z cofradías i hermandades niż z kwieciem pomarańczy. Spis nut wskazywał, że nie mam co liczyć na misteryjne odniesienia. Sugerował pachnidło lekkie, kwiatowe i słodkie. I w sumie takie dostałam. Nie doceniłam jednak mocy olfaktorycznej magii Bertranda Duchaufoura. Bo cóż innego jak nie czary sprawić mogło, że w środku pochmurnego listopada poczułam pełnię andaluzyjskiego lata? Pod hesperydowymi i kwiatowymi akordami ukryta jest słodycz lejącego się z nieba słońca, gorycz gęstego, podbitego różą petitgrain i krystaliczna, szorstka sól ludzkiego potu.
poniedziałek, 12 listopada 2012
L'Artisan Parfumeur: Havana Vanille
Dziś znów będzie alkoholowo, ostatnimi czasy mam słabość do woni mocnych trunków w perfumach. Może to jesień tak na mnie wpływa, aromat koniaku czy whisky rozgrzewa prawie tak skutecznie jak napój zastosowany doustnie, wygania z kości zimową senność i rozprasza zmęczenie. Ale działanie takie ma tylko smak i zapach alkoholu szlachetnego i zacnego, dojrzewającego miesiącami i latami w drewnianych beczkach. Nasz rodzimy przemysł monopolowy natomiast, prawdopodobnie aby wybić rodakom z głowy burżujskie ciągoty do egzotycznych alkoholi, opracował krajowe ich odpowiedniki- powstało więc nasze "amaretto", nasze "old- brandy" i inne kurioza- a palmę pierwszeństwa wśród nich nosi "rum" Seniorita.
wtorek, 26 czerwca 2012
Piment Brulant L'Artisan Parfumeur
Skóra i powonienie lubią płać figle, oj lubią. Jeszcze do niedawna miłe były mojemu węchowi nuty czekolady i kakao, rozpływały się tłusto na mojej skórze owijając mnie w wonny kokon, oblepiając zmysły gęstą słodyczą czarując, kaloryczną magią. Aż nagle, niemal z dnia na dzień, czekolada pospołu z kakao zachowywać się poczęły iście nieprzyzwoicie, ich zapach na mojej skórze z apetycznego i pełnego olfaktorycznej treści począł być syntetyczny, obrzydle zatęchły i nasycony sztucznymi aromatami do ciasta (najbardziej podejrzewam ten rumowy).
Nie wiem czym wyjaśnić tą odmianę, ulubione pachnidła najpierw poszły w odstawkę później zaś na sprzedaż a ja wszystkie kakaoczeloladowe nuty poczęłam omijać z daleka. Jedne tylko perfumy oparły się temu wonnemu pogromowi, gdy jeszcze jadalne słodkości dobrze współracowały z moją skórą zapach ten był zaledwie interesujący, teraz stał się zaś wprost zachwycający.
Nie wiem czym wyjaśnić tą odmianę, ulubione pachnidła najpierw poszły w odstawkę później zaś na sprzedaż a ja wszystkie kakaoczeloladowe nuty poczęłam omijać z daleka. Jedne tylko perfumy oparły się temu wonnemu pogromowi, gdy jeszcze jadalne słodkości dobrze współracowały z moją skórą zapach ten był zaledwie interesujący, teraz stał się zaś wprost zachwycający.
poniedziałek, 14 maja 2012
Fou d'Absinthe L'Artisan Parfumeur
W środku wielkiego, ciemnego, jodłowego lasu, na polanie, stoi chatka na kurzej łapce. By tu trafić przebyć trzeba moczary i grzęzawiska, ziemia usuwa się tu spod nóg, stopy grzęzną w dymiącym błocie, meszki kąsając okrutnie lepią się do skóry i wpadają do oczu. Później przejść trzeba liściasty las, dziki i mroczny, jak sprzed grzechu pierworodnego, milczący, cichy, pełen kuszących, apetycznie czerwonych wilczych jagód i trujących kwiatów. Chatka ukryta pośród tego nieprzebytego tysiącletniego boru jest mała, zbudowana z drewnianych bali, kwadratowe okienka w czterech ścianach domku wyglądają na wszystkie strony świata, z komina unosi się smużka dymu.
poniedziałek, 20 lutego 2012
Passage d'Enfer L'Artisan Parfumeur
Powonienie jest najbardziej niedookreślonym i subiektywnym z naszych zmysłów. Postrzegana przez nas zapachowa rzeczywistość oddziałuje wymykając się kontroli świadomości, biologia wyznaczyła powonieniu ścieżki pierwotne, zapomniane i pomijane w ewolucyjnym pędzie naszego gatunku, może właśnie dlatego odbiór bodźców węchowym pozbawiony jest większości subtelnych zabezpieczeń, bramek informacyjnych, filtrów wiedzy i zdrowego rozsądku. Spychane przez ewolucję do czyśćca świata zmysłów powonienie, jak sądzę, jest przynajmniej tak samo wrośnięte w nieświadomość co w świadomość.
Może stąd cudowna łatwość z jaką zapachy kojarzyć się potrafią z fragmentami wspomnień i opowieści, strzępami wyobrażeń, z muzyką, z poezją, niejasnymi stanami i doznaniami. Ale ponieważ człowiek jest zwierzęciem bardzo racjonalnym znacznie chętniej sięgamy do zasobów naszej świadomości niż nieświadomości kluczem do zapachu więc często bywa jego nazwa, opis lub, dla bardziej wyrafinowanych, spis nut. Słowa więżą nasze wyobrażenia, kotwiczą nas w obiektywnej rzeczywistości i potrafią narzucać kształt wrażeniem mniej dookreślonym, stać się samospełniającymi się przepowiedniami, budzić pragnienia, pożądanie, pozwalają czuć dotyk, smak, czuć zapachy składające się tak, by uczynić zadość słowom. Dlatego, według mnie, kluczem do sukcesu perfum jest dobra, rozkręcająca wyobraźnię nazwa. W wypadku wąchaczy tak mało wprawnych jak ja, obdarzonych nosem tak mało wrażliwym nosem jak mój, wąchaczy, których powonienie podporządkowane jest fantazji a myślenie słowom dobra, oddziałująca na fantazję nazwa wykorzystuje prymat myślenia nad czuciem, to, że wyobrażenia z płaszczyzny słów łatwo rzutują na doznania zmysłowe- i trudno je ze sfery zmysłów wyrugować.
Może stąd cudowna łatwość z jaką zapachy kojarzyć się potrafią z fragmentami wspomnień i opowieści, strzępami wyobrażeń, z muzyką, z poezją, niejasnymi stanami i doznaniami. Ale ponieważ człowiek jest zwierzęciem bardzo racjonalnym znacznie chętniej sięgamy do zasobów naszej świadomości niż nieświadomości kluczem do zapachu więc często bywa jego nazwa, opis lub, dla bardziej wyrafinowanych, spis nut. Słowa więżą nasze wyobrażenia, kotwiczą nas w obiektywnej rzeczywistości i potrafią narzucać kształt wrażeniem mniej dookreślonym, stać się samospełniającymi się przepowiedniami, budzić pragnienia, pożądanie, pozwalają czuć dotyk, smak, czuć zapachy składające się tak, by uczynić zadość słowom. Dlatego, według mnie, kluczem do sukcesu perfum jest dobra, rozkręcająca wyobraźnię nazwa. W wypadku wąchaczy tak mało wprawnych jak ja, obdarzonych nosem tak mało wrażliwym nosem jak mój, wąchaczy, których powonienie podporządkowane jest fantazji a myślenie słowom dobra, oddziałująca na fantazję nazwa wykorzystuje prymat myślenia nad czuciem, to, że wyobrażenia z płaszczyzny słów łatwo rzutują na doznania zmysłowe- i trudno je ze sfery zmysłów wyrugować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

