Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Balmain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Balmain. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 października 2012

Pierre Balmain: Ebéne

Dzisiejsza opowieść będzie nieco nietypowa dotyczyć bowiem będzie zapachu, w który nie układa się na mnie dobrze. Jest interesujący lecz nie na tyle bym chciała go nosić lub choćby pisać o nim przywołując jego ducha z wonnego limbo, w które został zesłany wiele lat temu gdy producent zadecydował o wycofaniu pachnidła ze sprzedaży. Wolę więc opisać jak niezwykle i pięknie Ebéne rozwija się na męskiej skórze, jaką opowieść snuje.
Otwiera się tak:



wtorek, 21 lutego 2012

Joile Madam Pierre Balmain

Wystraszona niezwykłą zgodnością Sabbath i moją dotyczącą odbioru, wrażeń i doświadczeń z Passage d'Enfer dziś chciałabym opowiedzieć o zapachu z grupy, o której Sabbath raczej nie pisze. Będzie to kolejny stary szypr, dziwaczny, mocarny relikt minionej epoki zaskakujący, i to zaskakujący podwójnie. Pierwsze zadziwienie dotyczy daty powstania. Pachnidło miało swoją premierę w roku 1953 jest więc dość wiekowe, ale mój nos i moja wyobraźnia lokuje je znacznie wcześniej, w końcówce XIX wieku lub, najpóźniej, na przełomie stuleci. Drugie zaskoczenie to osoba twórcy. Kreatorką perfum, o których mowa jest kobieta, Germaine Cellier. A ja dałabym, jeśli już nie głowę, to przynajmniej rękę sobie uciąć, że zapach ten stworzył mężczyzna. I to nie byle jaki mężczyzna a rozpustnik z przełomu wieków, elegancki i zepsuty do szpiku kości, zwodzący na manowce panny z dobrych domów dandys, którego nazwisko wspomina się w przyzwoitym towarzystwie tylko szeptem- ale z rumieńcami na twarzy.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Pierre Balmain Carbone de Balmain; Zirh Ikon;Robert Piguet Bandit

Dziś krótko i zwięźle o pachnidłach, które testowałam w ostatnim czasie i które mi się, z różnych przyczyn, nie spodobały. Na pierwszy ogień największe rozczarowanie:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...