Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Le Labo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Le Labo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 listopada 2012

Le Labo: Oud 27

"Idą barbarzyńcy, nikt ich nie pokona
Chcą świat antyczny mieczem aż do trzewi przeryć
Ryk ich budzi grozę, cuchną ich imiona,
Atylla, Odoaker, Witigez, Genzeryk."


Oud 27 to wilk w owczej skórze. Testowany na nadgarstku ukazuje piękne drzewne oblicze, czaruje wonią cedrowego bala, pełnego żywicy wewnątrz a okopconego i dymnego od agaru zewnątrz. Zwiedziona i oczarowana tym drzewnym pięknem otoczonym lekką, kwiatową poświatą zapomniałam o ostrożności i użyłam Oud 27 do pracy, fundując sobie osiem ponad godzin w towarzystwie nieokrzesanego i unikającego kąpieli barbarzyńcy, który, zrzuciwszy drzewną i urodziwą maskę zafundował mi repetycje z historii upadku Imperium Rzymskiego.

środa, 7 marca 2012

Patchouli 24 Le Labo

Dni temu kilka indagowałam Wiedźmę z Podgórza na Jej blogu w sprawie tajemniczej, nieznanej mi nuty, którą umieściła w spisie pod recenzją zapachu Jeke ze stajni Slumberhouse. Cade. Cóż to takiego jest, to "cade". Jeke nie dane mi było poznać ,nie było więc mowy o rozpoznaniu zapachu "na nos", Fragranitca zaś, zwykle chętnie dzieląca się wszelką olfaktoryczną wiedzą zachowywała niezwykłą dla siebie dyskrecję. Szybki przegląd znanych bardziej lub mniej języków zasugerował, że "cade" ma jakiś związek z jałowcem, dalsze poszukiwania na własną rękę plus komentarz Michau2312 zidentyfikowały wreszcie cade jako olejek z jałowcowego drewna.
Nie umiałam jednak wyobrazić sobie czym różni się nuta "cade" od  "juniper". Choć Jeke nadal nie znam po powąchaniu i przetestowaniu na własnej skórze bohaterki dzisiejszej opowieści różnicę tą rozumiem i czuję. I to wszystkimi zmysłami.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...