Z opisywaniem zapachów Mad et Len jestem nieco opóźniona. Tak koło roku. Nie psuje mi to jednak wcale humoru. Kilka dni temu przypadkowo wyłowiłam z brzucha mojej pachnącej szuflady pakiecik Mad et Len i z dużą radością poczęłam odkrywać na nowo te pachnidła po raz kolejny przekonując się o prawdziwości powiedzenia głoszącego że istotą szczęścia nie jest ciągła pogoń za nowym a umiejętność czerpania satysfakcji z tego, co się już ma.
Dwa wymienione w tytule różnią się jak, nie przymierzając, dzień i noc. Lava Nobile jest ciemna, chropowata i dymna; Poivre Sichuan to pachnidło jasne, miękkie, pogodne i świeże. Łączy je, poza niewątpliwą urodą obu kompozycji, skandaliczna wprost ulotność i nietrwałość. Cecha ta skutecznie hamuje moją żądzę posiadania i sprawia, że z poprzestaję na próbkowych testach tych pachnideł Mad et Len. Ale przyznać muszę, że obcowanie z nimi jest prawdziwą przyjemnością.
Dwa wymienione w tytule różnią się jak, nie przymierzając, dzień i noc. Lava Nobile jest ciemna, chropowata i dymna; Poivre Sichuan to pachnidło jasne, miękkie, pogodne i świeże. Łączy je, poza niewątpliwą urodą obu kompozycji, skandaliczna wprost ulotność i nietrwałość. Cecha ta skutecznie hamuje moją żądzę posiadania i sprawia, że z poprzestaję na próbkowych testach tych pachnideł Mad et Len. Ale przyznać muszę, że obcowanie z nimi jest prawdziwą przyjemnością.