Pegaz, cudowny, uskrzydlony koń zrodzony z krwi Meduzy, szlachetny i rozumny przyjaciel Bellerofonta patronuje najbardziej powietrznej i letniej spośród znanych mi propozycji Etro. Choć mówienie o wiośnie byłoby teraz nazbyt naiwnym, nawet jak na mnie, optymizmem, to wystarczy odrobina ciepła, kilka promieni słońca aby mój zmęczony zimowym, ciepłym, gęstym orientem nos szukać poczynał odmiany w postaci pachnideł świetlistych, aromatycznych, hesperydowych, lekkich. Czysty, transparentny, subtelny i kapryśny Pegaz jak na skrzydłach znika z mojej skóry już po dwóch- trzech godzinach. Ale w poranek tak słoneczny jak ten dzisiaj czaruje mnie nawet ta ulotność, bo jakże różna jest od godnej zaufania stateczności cięższych, podbitych słodką ambrą perfum, po które sięgam zimą.
...czyli opowieści o moich fascynacjach, w zamiarze zapachowych. Choć moją dygresyjność znając będzie nie tylko o perfumach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Etro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Etro. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 marca 2013
środa, 25 kwietnia 2012
Etro Shaal Nur
Perfumy te otrzymały imię po hinduskiej księżniczce, dzielą je też z jedwabnym szalem stworzonym przez dom mody, który jest i ich twórcą. Spodziewać by się można było zapachu śliskiego i chłodnego jak jedwab, słodkawego, otulającego i egzotycznego, może nawet orientalnego. Tymczasem pachnidło to wywołuje u mnie skojarzenia bardzo europejskie- ale nie jest to w żaden sposób rozczarowujące, wygrzebane z zakamarków pamięci skojarzenia są bowiem tak samo miłe moim myślom jak zapach miły jest powonieniu.
czwartek, 16 lutego 2012
Patchouly Etro
Bohaterkę dzisiejszej opowieści poznałam już jakiś czas temu, znajomość była przelotna i obejmowała jedynie perfumeryjne testy. Zapadły mi one jednak w pamięć na tyle głęboko, że gdy tylko trafiła się okazja (czytaj: rozbiórka na Wizażu) czym prędzej poczęłam zabiegać o odświeżenie tej relacji. Chciałam przekonać się, czy moje pierwsze, dziwaczne wrażenia obronią się przy bliższym poznaniu i noszeniu. Tak! Zgodnie z moją pamięcią pachnidło to jest w zadziwiający sposób niespójne, nieharmonijne, jakby pozlepiane było z zupełnie niepasujących do siebie kawałków. Ciekawe, jak piękną całość mogą stworzyć fragmenty z zupełnie różnych, zdawałoby się, bajek.
wtorek, 10 stycznia 2012
Ambra Etro
Dziś spadł w moim mieście pierwszy tej zimy śnieg. Pod bielą zniknęła brzydota nagiej ziemi, przegniłej roślinności i wszechobecnych śmieci. Świat na chwilę stał się jasny, czysty, nieskalany. Aby go uhonorować wybrałam na dzisiaj jedną z moich ulubionych ambr, zapach, który producent opisuje jako woń ciała kobiety w jej przedślubną noc, gdy czystość miesza się z pragnieniami i pożądaniem. Choć dla mnie perfumy te z dziewiczością nie mają nic wspólnego.
środa, 4 stycznia 2012
Messe de Minuit Etro
Oto kolejny zapach absolutnie wyjątkowy dla mnie zapach. Poznanie go było dla mnie skokiem na głęboką perfumeryjną wodę, szokiem, zdumieniem, zachwytem. A te emocje wciąż nie wygasły i mimo że noszę to pachnidło już od dość dawna i nie wyobrażam sobie mojej toaletki bez flakonu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)