Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumeryjna klasyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumeryjna klasyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Paloma Picasso: Paloma Picasso EDP

Ostatnio pisałam o wizji kobiecości, która nie przekonuje mnie wcale, dziś zatem, dla równowagi, chciałabym opowiedzieć o kobiecości triumfującej, która zachwyca mnie i zabiera mi oddech; wytrawnej jak głęboko garbnikowe czerwone wino, bogatej, zmysłowej, pełnej szyku, wolnej od wahań i nieśmiałości podlotka, dojrzałej, pewnej siebie, świadomej swej magii.
Siłą kobiecości według Palomy Picasso nie jest doskonałość ani dążenie do nieosiągalnego ideału ale właśnie afirmacja skaz i defektów na których opiera się jednostkowość, wyjątkowość, niepowtarzalność, słowem, to wszystko, dla czego mężczyzna pożąda tej właśnie jedynej kobiety, opętany jej unikatowym pięknem ją tylko uwielbia i kocha.
Paloma Picasso w wersji wody perfumowanej potrafi być, w zależności od kontekstu i nastroju, elegancka, klasyczna aż do pewnej sztywności, formalna i stonowana albo też wyuzdana, bezwstydna aż do granic wulgarności. Potrafi się zapamiętać, zagubić w pasji gdy w wyrafinowanym, ostrym szyprze wyłamują się ciemne, nieprzyzwoicie fizjologiczne akordy zwierzęce rozgrzewane gorącym, pulsującym w rymie przyśpieszonego oddechu upojnym kwiatowym sercem.


czwartek, 8 listopada 2012

Calvin Klein: Obsession

Obsession to olfaktoryczny odpowiednik dobrego koniaku. Dosłowności i dokładności odwzorowania zapachu, jaki Obsesja przybiera na mojej skórze mógłby jej pozazdrościć każdy wolumin zapachowej biblioteki Demeter. Bogaty bukiet, głęboki bursztynowy kolor i moc mącenia myśli przypominają trunki kupażowane przez najznamienitszych maître de chai"
Ale Obsession zaczyna się wcale nie koniakowo i wcale nie szlachetnie. Pierwsze nuty kojarzą mi się z samogoniarnią ukrytą gdzieś w pełnej kurzu i pleśni piwnicy gdzie rośli, silni mężczyźni o nieświeżych oddechach i zamiłowaniu do najtańszych, kioskowych wód kolońskich wlewają do niewyparzonej i brudnej dzieży zacier, w którym szalejące drożdże przerabiają mąkę na alkohol.

wtorek, 9 października 2012

Pierre Balmain: Ebéne

Dzisiejsza opowieść będzie nieco nietypowa dotyczyć bowiem będzie zapachu, w który nie układa się na mnie dobrze. Jest interesujący lecz nie na tyle bym chciała go nosić lub choćby pisać o nim przywołując jego ducha z wonnego limbo, w które został zesłany wiele lat temu gdy producent zadecydował o wycofaniu pachnidła ze sprzedaży. Wolę więc opisać jak niezwykle i pięknie Ebéne rozwija się na męskiej skórze, jaką opowieść snuje.
Otwiera się tak:



środa, 12 września 2012

Christian Dior Miss Dior

"Jesteś jedyną kobietą, która wysiadając z samochodu czyni ulicy zaszczyt stąpając po niej", pisał w liście do Marleny Dietrich Ernest Hemingway. 
Piękna, twarda, niezłomna. Wierna swoim przekonaniom odrzuciła propozycję Hitlera, który zachęcał ją do powrotu do Niemiec, z których wyjechała gdy tylko nazizm doszedł do władzy. Miała być królową Rzeszy, została jednak w Stanach, w nowojorskich klubach upijała w sztok amerykańskich milionerów i wyłudzała od nich pieniądze na wojsko.
To nie była słodka piękność. To kobieta, z którą trzeba się liczyć.



sobota, 14 lipca 2012

Habanita Molinard

Narobiłam sobie zaległości w opisywaniu pachnącego świata. W ciągu ostatnich dwóch tygodni przetestowalam wiele zapachów i przynajmniej niektóre z nich żądają wręcz opisania, takie są piękne, dziwne lub takie intensywne emocje budzą.
Pozwolę sobie dziś przeciągnąć tą zwłokę, wszystko za sprawą zapachu, który przypadkowo wyciągnęłam dziś rano z pudełka z odlewkami. Perfumy te poznałam stosunkowo niedawno, od pierwszego oddechu tym pełnym dramatyzmu, esencjonalnym, gęstym pachnidłem skojarzyło mi się ono z Krwawą Hrabiną, piękną, okrutną, tragiczną.



wtorek, 31 stycznia 2012

Opium Yves Saint Laurent

Są takie zapachy, które chciałbym polubić. Chciałabym by dobrze układały się na mojej skórze, bym pięknie nimi brzmiała. Są nuty, których szukam w różnym wcieleniu, łudząc się, że w końcu znajdę takie, które naprawdę mi się spodoba; są perfumy, wokół których krążę miesiącami albo całymi latami testując, kupując flakony i puszczając je w świat. To w sumie dość głupie świat bowiem pełen jest różnego asortymentu pachnideł, ich wybór jest tak bogaty, że mogę wręcz kąpać się w bardzo "moich" zapachach i im poświęcać tylko czas, uwagę i miejsce na mojej skórze zamiast gonić za fantazmatem piękna, które nie jest  moim pięknem. Ale moja obsesyjna natura do mądrych nie należy wiele więc muszę jej wybaczyć, między innymi tą nieracjonalną skłonność. A czynię to tym chętniej, że zdarza się, rzadko po prawdzie ale jednak, że duch mój odniesie zwycięstwo nad upartą materią zapachu i nagle jakieś pachnidło objawi mi w końcu swoją magię.
Tak się własnie stało z bohaterem tej opowieści. No, prawie. 

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Mitsouko Guerlain

Chciałabym rozpocząć zapachem dla mnie absolutnie wyjątkowym. Uznawana jest za zapach trudny, wiele znawczyń perfum nie przepada za tym pachnidłem, niektórym wręcz śmierdzi. Ja nosiłam ją od dawna, sporadycznie i z umiarkowanym entuzjazmem. A któregoś dnia, zupełnie niespodziewanie doświadczyłam satori. Poznałam Mitsouko, dotknęłam jej nieoczywistego piękna i tak oto stała się ona moim własnym olfaktorycznym sukkubem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...