Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annick Goutal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annick Goutal. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 stycznia 2013

Annick Goutal, Les Orientalistes: Musc Nomade


Pamiętacie film Petera Greenawaya The Pillow Book? To opowieść o Japonce, której, gdy była dzieckiem ojciec w każdą rocznicę jej urodzin wypisywał na twarzy życzenia. W dorosłym życiu dziewczyna szuka mężczyzny, dla którego jej ciało będzie płótnem i papierem, powierzchnią na której wypisać można słowa i opowieści. Rola materiału, przestrzeni dla słów jednak przestaje jej wystarczać i w końcu sama pragnie być twórcą kreślącym słowa na cudzej skórze.
Niewinny, pełen czułości ojcowski obyczaj staje się niezwykłym erotycznym rytuałem, zmysłową przygodą, aktem miłości, wstępem do spełnienia i tragedii.


wtorek, 4 września 2012

Annick Goutal Sables

Tuż przed wyjazdem na wakacje włócząc się rowerem po lasach i łąkach w okolicach mojego miasta na piaszczystej, suchej, słonecznej polanie iglastego lasu odkryłam duże siedlisko kwitnących kocanek, inaczej nieśmiertelników.



Drobne, suche, żółte kwiatki mają aromat szorstki, gęsty, słodki jak klonowy syrop i ziołowy jednocześnie. Wewnątrz nosa zapach zdaje się rozpadać na drobny pył, który osiada na wrażliwej śluzówce, drażni w przyjemny sposób, daje wrażenie ciepła tak, jakby małe kwiatki w swej barwie i woni sublimowały słonce, którym się wykarmiły.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Annick Goutal: Myrrhe Ardente i Encens Flamboyant

Natura zapachów Annick Goutal Myrrhe Ardente i Encens Flamboyant z serii Les Orientalistes jest zupełnie niezgodna z ich imionami. To znaczy: wyczuwam oczywiście tytułowe składniki, niezaprzeczalnie to one kształtują zapach i nadają mu strukturę. Oba imiona jednak sugerują ognisty, płomienny, gorący charakter perfum. Ja zaś mam wrażenie że tak Płonąca Mirra jak Płomienne Kadzidło nie zostały nawet liźnięte ogniem. Suche, wytrawne, balsamiczne nie są spokrewnione z płomieniem ani spowinowacone z żarem, nie budzą skojarzeń z liturgicznymi obrzędami, kadzielnicami, dymem i oczyszczeniem, seraficznymi chorałami. Za to orientalne są z całą pewnością.


wtorek, 22 maja 2012

Ninfeo Mio Annick Goutal

Dziś będzie ekshibicjonistycznie, uprzedzam. A wszystko przez Justynę i ten wpis. I przez zapach. Zapach przywodzi mi na myśl miejsce, post Justyny daje pretekst do zboczenia w osobiste rejony.
Na początku wyznanie: nie lubię ludzi. Nie żebym pluła na ich widok lub czyniła z premedytacją złośliwości ale pracując z nimi po osiem, dziesięć godzin dziennie w bezpośrednim kontakcie i przy bardzo dużych nakładach emocjonalnych wieczorami mam po prostu dość i marzę tylko o spokoju, samotności i ciszy. Dlatego, gdy tylko pogoda pozwala, wsiadam na rower i uciekam na odludzia, do lasu, na łąki. Przedzieram się przez chaszcze, mokradła i piachy, jeżdżę po leśnych duktach szukając miejsc pięknych i pustych. A jak już znajdę kładę się na ziemi i gapię się w niebo nadsłuchując jak rośnie trawa. Albo zabieram się do lektury zabranej z domu książki. Odpoczywam, znikam, nie ma mnie.

czwartek, 10 maja 2012

Ambre Fetiche Les Orientalistes Annick Goutal






Ktoś nie znający starokatalońskiego słuchając tej zadumanej, pięknej muzyki nie zgadłby chyba, że opowiada ona o strachu, zagładzie, zniszczeniu, płomieniach i ostatecznym sądzie. To jedna z wykonywanych przez La Capella Reial de Catalunya pod dyrygenturą Jordiego Savalla Pieśni Sybilli (El Cant de la Sibil.la), zaklętych w muzykę przepowiedni zaadoptowanej przez chrześcijaństwo wieszczki ze starożytnej Grecji.
Perfumeryjna bohaterka dzisiejszej opowieści w podobny sposób łączy w sobie silne emocje i wyciszenie, intensywność i głęboką zadumę, sacrum i profanum, miękkość i surowość, pogaństwo i chrześcijaństwo, sprawy ziemskie i boskie.
Ze specjalną dedykacją dla Miłego Gościa.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Annick Goutal Eau du Fier

"...światło słabłe i rozcieńczone przenikało przez stare szyby, znów ogarnął mnie strach przed ukrywaniem się wśród tych zwierząt , by potem jeszcze raz, w ciemnościach, przy świetle latarki spotkać się z nimi, wskrzeszonymi w mroku, dyszącymi ciężkim, tellurycznym oddechem, same kości i trzewia pozbawione sierści, trzeszczące i smrodliwe od oleistej śliny. Na tej wystawie- która powoli stawała się dla mnie czymś nieczystym - dieslowskich genitaliów, trubinowych pochew, nieorganicznych gardzieli, które w odpowiednim czasie wyrzucają z siebie- a może własnie tej nocy nastąpi erupcja- płomienie, opary, syki (...) wśród tych szkieletowych przejawów czysto abstrakcyjnej funkcjonalności automatów przystosowanych do tego, by miażdżyć, ciąć, przesuwać, łamać, krajać w plasterki, połykać z hukiem, łkać cylindrami, rozpadać się niby złowrogie marionetki, zmieniać częstotliwości, transformować energię, wprawiać w ruch koła zamachowe- jakże zdołałbym przeżyć?"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...