Pierwszym zagrożeniem dla tych, którzy zajmują się boskimi sprawami jest pycha. Drugim, z pychy wynikającym niebezpieczeństwem jest zbytnie oddalenie się od człowieka, wykreślenie go ze swoich zainteresowań i pola widzenia.
Z zapachami jest nieco podobnie. Te odwołujące się do skojarzeń z sacrum, budujące w wyobraźni świątynie, katedry, unoszące się ku niebiosom smugami kadzidła zwykle są całkiem pozbawione ludzkiego ciepła, surowe, wyniosłe, zdolne skarcić noszącego jak wymagający ojciec bądź oziębła kobieta.
Niedawno znalazłam zapach, w którym w niezwykły sposób immanencja łączy się z transcendencją, w którym to, co święte spotyka się z tym, co ludzkie; pierwiastek męski z kobiecym; w którym to człowiek jest istotą wszechrzeczy, nawet tej boskiej.