czwartek, 27 lutego 2014

Roja Dove: Danger, Fetish

Gdzie podziewa się zapach, kiedy znika?
Przepada bezpowrotnie, rozwiewa się?
Ulatuje do wonnego niebytu?

Przez ostatnich kilka miesięcy niemalże nie testowałam perfum choć nosiłam zapach codziennie. Wróciłam do moich flakoników niczym do starych przyjaciół ciesząc się pięknem w nich zaklętym, nie wysilając powonienia i wyobraźni, nie tropiąc nowości, dziwaczności, nie dziwiąc się, nie dając się zaskoczyć.
Przez ten czas coś się zrestartowało w mojej zapachowej wyobraźni, powróciwszy do testowania, poznawania nowości, których nazbierał mi się cały, wielce obiecujący stosik wyraźniej niż kiedykolwiek dostrzegłam, że istnieją zapachy, które pozostają choć rozwiewają się, znikają, kończą się. Że jest coś takiego jak zapachowa pamięć a nuty czy konstrukcje z nut, które w nią zapadły pozostają z nami na zawsze powracając we wciąż to nowych kompozycjach, zestawach, konstrukcjach.

czwartek, 7 listopada 2013

Comme des Garcons: Black

Moje miasto pełne jest fabrycznych ruin. Walących się wspomnień po industrialnej potędze. Wystarczy przeskoczyć przez siatkę lub wejść przez ukrytą dziurę w murze zlekceważywszy kategoryczne zakazy wstępu oraz informacje, że obiekty grożą zawaleniem by znaleźć się w zupełnie innym świecie. Są tu ogromne hale z podłogami pokrytymi gruzem, puste szyby wind, rozpadające się schody, wyprute ze ścian przewody. Światło wpada przez wielkie okna z powybijanymi szybami, układa się w niekończących się korytarzach plamami jasności i cienia, wydobywa niepokojące wzory z łuszczącej się, żółtej farby którą dziesięciolecia temu pomalowano ściany.
Znam taką halę nad którą sufit zwalił się dawno temu, zostały tylko jego szczątki wiszące w próżni dookoła kilku ocalałych filarów, reszta leży na podłodze grubą warstwą gruzu, pomiędzy nim rosną młode, optymistyczne brzózki. Większość jest już wyższa ode mnie.
Albo inna hala, w innej fabryce. Do połowy ukryta w mroku, gigantyczna. Dwie ściany pozbawione są okien, ciemność jest coraz gęstsza, przecinając ją ma się wrażenie zstępowania w kolejne kręgi Piekła Dantego. Trzeba uważnie stawiać stopy, podłoga pokryta jest odłamkami szkła, jakimiś żelaznymi prętami sprytnie ukrytymi wśród gruzu. Na ślepej, ciemnej ścianie ktoś czarną farbą w spreju wymalował niechlujnie gigantyczny napis, DEWASTACJA.
To prawda, nieznany komentator utrafił w sedno. Tak się jednak składa, że ja lubię dewastację, zwłaszcza w wydaniu industrialnym. Zakradam się czasem by ją podziwiać, ostrożnie, łażę po fabrycznych dachach, wspinam się na instalacje przeciwpożarowe uważając na pułapki zrujnowanej architektury, ospałych strażników i znacznie bardziej ruchliwe grasujące bandy złomiarzy oraz wagarującej młodzieży.


poniedziałek, 2 września 2013

Wakacyjna włóczęga: szlakiem gotyckich katedr

W Luksemburgu nas okradziono.
Niski, szczurowaty wyrostek w ciemnych okularach- lustrzankach, z wyglądu Cygan, może Rumun. Równie dobrze mógł być Polakiem. Wyrwał mi torebkę i zniknął gdzieś w tłumie gapiów i turystów ciągnących pod pałac książęcy.
Zabawne, trzeba było jechać aż do Luksemburga by dać się okraść, po raz pierwszy w życiu spędzanym i przeżywanym w Polsce. Przyjmujący zgłoszenie policjant wydawał się być lekko obrażony, my też czuliśmy zakłopotanie, w tym małym, wypucowanym niemal mikropaństweku, dostatnim i bardzo cywilizowanym skansenie monarchii w środku ultrademokratycznej Europy obcokrajowcy z dzikich wschodnich rubieży winni okradać a nie być okradanymi.
Naturalny porządek rzeczy zachybotał się na glinianych nogach.


sobota, 31 sierpnia 2013

Wakacyjna włóczęga: Paryż

Na dobrą sprawę nie wiem czego się spodziewałam po Paryżu. Światła i kolorów impresjonistów? Absyntowych majaków? Klimatu z niezwykłych fotografii Brassai? Mgieł znad Sekwany?



niedziela, 25 sierpnia 2013

Wakacyjna włóczęga: Rothenberg

W 1631 roku, podczas wojny trzydziestoletniej wojska hrabiego von Tilly oblegały małe bawarskie miasteczko. Legenda głosi, że gdy próbujący zdobyć warowne miasto generał usłyszał kurant z wieży ratusza obiecał, że jeśli którykolwiek z mieszkańców zdoła wypić podczas trwania tego dźwięku galon wina gród zostanie oszczędzony. Bohaterski mieszanin podjął wyzwanie i wypił prawie cztery litry trunku pośpiesznym duszkiem. Von Tilly dotrzymał słowa i Rothenburg ob der Trauber po dziś dzień winem czci w każdą rocznicę ocalenia miasta.

sobota, 10 sierpnia 2013

Wakacyjna włóczęga: Drezno, Norymberga




Dziś po południu wyjeżdżacie do Drezna, które jest podobno pięknym miastem. Nie będziecie siedzieć w kojcu, tak jak my. Pojedziecie tam, gdzie toczy się normalne życie i jedzenie jest niewątpliwie bardziej urozmaicone niż tutaj. Jeśli mogę wtrącić kilka słów o sobie, to od pięciu lat nie widziałem już drzew ani kwiatów, kobiety ani dziecka, psa ani kota, lokalu rozrywkowego ani człowieka wykonującego jakąkolwiek użyteczną pracę.
Nawiasem mówiąc, bombami nie musicie się przejmować. Drezno jest miastem otwartym. Nie jest bronione, nie ma przemysłu zbrojeniowego ani znaczniejszej koncentracji wojsk.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...