Kilka dni temu przybył do mnie dżin. Zamknięty w samplu a nie klasycznie, w lampie, owinięty w bąblową taśmę, spętany okowami zaklęć przez Wizażankę organizującą rozbiórkę flakonu wyglądał niepozornie, ot, sampel jak każdy inny. Magia rozpoczęła się gdy beztrosko nacisnęłam atomizer i uwolniłam dżina z więzów...