Wyobraźcie sobie świat całkowicie stechnicyzowany, w którym zamiast ziemi jest beton i asfalt, zamiast drzew ku niebu sięgają futurystyczne konstrukcje ze stali i szkła. Wyobraźcie sobie sterylność tego świata, jego czystość i chłód, który od niego bije. Wyobraźcie sobie nędzę, głód i nienawiść panującą w świecie autorytarnego reżimu, w którym dostęp do podstawowych dóbr jest ściśle reglamentowany, w którym obowiązuje jedna będąca w służbie władzy religia, świat, w którym kobiety są własnością państwa lub mężów a dzieci przyucza się do przemocy i prostytucji. Wyobraźcie sobie ludzi żyjących w tym świecie, zunifikowanych myślących tak samo, wyglądających tak samo, zachowujących się tak samo, zrezygnowanych, zniewolonych, pozbawionych nadziei, bezsilnych wobec opresji.
I wyobraźcie sobie teraz, że któregoś dnia na ulicę takiej szarej, betonowej metropolii wychodzi grupa starych kobiet z motykami, szpadlami na ramionach, i że zaczynają rąbać cement i asfalt aż się kruszy, rozpada i ustępuje a spod niego wygląda ziemia, świeża, wilgotna i żyzna, a z ziemi nieśmiało wychyla się zielony pęd.
I wyobraźcie sobie teraz, że któregoś dnia na ulicę takiej szarej, betonowej metropolii wychodzi grupa starych kobiet z motykami, szpadlami na ramionach, i że zaczynają rąbać cement i asfalt aż się kruszy, rozpada i ustępuje a spod niego wygląda ziemia, świeża, wilgotna i żyzna, a z ziemi nieśmiało wychyla się zielony pęd.
