piątek, 2 marca 2012

Chene Serge Lutens

"Wisiałem na wietrznym drzewie 
Dziewięć straszliwych nocy 
Raniony włócznią, oddany 
Żywcem własnej mocy"


Powyższy cytat pochodzi z Havamal, części Eddy Starszej. Odyn, najwyższy z nordyckich bogów zwany czasem Panem Szubienicy albo Bogiem Powieszonych sam sobie (!) został złożony w ofierze, przez to posiadł magiczną moc i mógł nauczyć się sztuki runów i świętych pieśni.

czwartek, 1 marca 2012

Hermes: Eau Des Merveilles, Elixir des Merveilles i Eau Claire des Merveilles

Jednym z moich największych dziwactw zapachowych jest zamiłowanie do woni mocno słonych, im intensywniej wysyconych solą tym lepiej. Nie cierpię przy tym nut ozonowych, świeżakowatych odpadają więc wszelakie pachnidła "morskie", zwykle i na mój nos i tak mało słone. Przepadam natomiast za prawdziwym zapachem morza, słonej wody, mokrego piachu, butwiejących i gnijących roślin i wodorostów. Do tej pory echa tych woni z wybrzeża odnalazłam tylko w jednym pachnidle. Jednym, ale potrójnym, w zapachowej trylogii Hermesa.

wtorek, 28 lutego 2012

Nie jestem wielbicielką kina. Większość oglądanych filmów męczy mnie, nudzi albo też gubię się w ich połowie, jak Niels Bohr, i dopytuję podczas seansu tego, kto nieopatrznie postanowił mi towarzyszyć o co właściwie chodzi. Szkoda tylko, że nie jestem jak Niels Bohr genialna, nie mam tak otwartego umysłu i niesamowitego potencjału intelektualnego zdolnego przesunąć granice tego, co możliwe i wyobrażalne.
Ale nie o tym miało być. Miało być o tym, że czasami jednak udaje mi się obejrzeć jakiś film i nawet go, w miarę swoich możliwości zrozumieć. W weekend sztuka ta udała mi się ze Wstydem Steve'a McQueen'a.
I wcale nie jestem pewna czy mi się to podoba.

sobota, 25 lutego 2012

Aomassai Parfumerie Generale

 "To ja, Kasandra
A to jest moje miasto pod popiołem,
A to jest moja laska i wstążki prorockie,
A to jest moja głowa pełna wątpliwości".*

Gdy po raz pierwszy testowałam bohatera dzisiejszej opowieści zapach ten wydawał mi się przepełniony emocjami, pełen goryczy, złości, żalu, bólu, nabrzmiały od tragedii, tak sugestywny że niemal nienoszalny. Opowiadał mi historię córki króla Troi, Priama, która była niesłychanie piękna, tak bardzo, że zakochał się w niej sam Apollo. Królewska córka odrzuciła zaloty boga, bogowie zaś są mściwi. Otrzymała dar jasnowidzenia sam w sobie straszny i niszczący, a na mocy przekleństwa Apollina nikt nie wierzył w jej proroctwa i wizje. Świetnie wiedziała czym skończy się fascynacja Parysa, zatrzymanie Heleny, żony Menelaosa w Troi, widziała w swoich wizjach zagładę miasta, widziała rzeź, która spotka ich mieszkańców, widziała też jak dopełni się jej własny los. Ostrzegała, nikt jej nie słuchał. Wyśmiewano się z niej nazywając wariatką. 

piątek, 24 lutego 2012

Botrytis Ginestet

Pogoda tak paskudna jak ta dziś budzi, chyba nie tylko u mnie, tęsknotę za latem, pewnie nie tylko moją ulubioną porą roku. Ale tęsknię najbardziej nie do wczesnoletnich upałów a do czasu, gdy dojrzałe lato spotyka się z jesienią, do przełomu sierpnia i września gdy zieleń liści jest już tak nasycona i ciemna, że przełamuje się żółcią, do czerwonych, słodkich jabłek, wysuszonej, zmęczonej upałami trawy, do babiego lata i chłodnych, wczesnych już wieczorów. W taki czas z upodobaniem noszę słodkie pachnidła, feeria barw i zapachów, histeryczna obfitość przyrody, która rodzi, owocuje, namnaża się zdjęta lękiem przed nadchodzącą zimą, snem i śmiercią sprawia, że dobrze czuję się w upojnie słodkim owocowo- miodowym wonnym obłoku. Ten, o którym opowiem dziś to słodycz i światło zamknięte w butelce.

czwartek, 23 lutego 2012

Roses Musk Montale

Wiosna ni chybi powoli się zbliża, słońce co dnia wspina się wyżej, dni są coraz dłuższe, mrozy lżeją, śniegi topnieją, na pogotowiu i oddziałach urazowych brakuje gipsu, czytałam nawet, że gdzieś na Podlasiu na drzewach pojawiły się pączki, a do Polski poczynają wracać niektóre gatunki migrujących ptaków. Moje węchomózgowie przeczuwając pierwsze tchnienia wiosny przypomniało sobie nagle o istnieniu nut kwiatowych i o tym, że niektóre z nich nawet lubię, poczęło zatem intensywnie domagać się uraczenia go jakimś kwietnym pachnidłem. Posłuszna impulsowi pogrzebałam w posiadanych próbkach i wynalazłam nie lada gratkę- mariaż róży z piżmem, romans platoniczny, niewinny, czysty, sentymentalny i nieco egzaltowany, wprost z kart późnośredniowiecznego poematu.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...