Zanim poznałam bohatera dzisiejszej recenzji naczytałam się o nim co niemiara. I to naczytałam niemal samych negatywnych rzeczy. Że to zapach sknocony po prostu, bez ładu, składu, harmonii i myśli przewodniej. Że obiecujące nuty razem zmieszane efekt końcowy dają znacznie poniżej oczekiwań nakręconych dodatkowo chwytliwą nazwą i mrocznym entourage. Że to dzieło megalomańskie, znane jedynie dzięki trafnemu PR- owi, gniot po prostu. A ja nadal chciałam go poznać. Za nic sobie miałam negatywne opinie bo kusiła mnie nazwa, nie przejmując się więc ostrzeżeniami zabiegałam o próbkę. Zdobywszy ją wreszcie ze sporym trudem triumfalnie zaaplikowałam zapach na skórę i zamarłam....