Markowi Buxtonowi często zarzuca się, że wciąż wraca do powtarzających się tematów i złożeń, powtarza udane kompozycje a nawet, że popełnia autoplagiaty. Testując mb03 nie miałam wrażenia, że oto odkrywają się przede mną nowe olfaktoryczne światy, nie zaskoczyła mnie oryginalność albo nowatorstwo pachnidła bo nawet ja, rozpoczynający dopiero swoją podróż przez krainę zapachów wędrowiec, znam już kilka kompozycji podobnych. Niemniej mb03 podoba mi się, i jest to pierwszy z do tej pory testowanych przeze mnie zapachów kolekcji biehl. parfumkunstwerke, o którym mogę napisać to z całym przekonaniem. Mam wrażenie nawet, że dopiero te perfumy zasługują w pełni na miano kunstwerke bo choć nie wyznaczają nowych standardów perfumiarstwa są sugestywne, dobrze złożone i po prostu piękne.