Testowanie perfum bywa niebezpieczne. Większość pachnideł to, co prawda, byty mniej lub bardziej przyjazne i raczej nieszkodliwe, co najwyżej czasami nie chcą się spoufalać i odstają od skóry. Niekiedy trzeba wielokrotnych testów by wybredny zapach zdołał się przekonać do tego, kto chce go nosić, by zechciał się rozwinąć i zapachnieć całym swym bogactwem i pięknem. Są jednak i perfumy, które od pierwszego naciśnięcia atomizera i pierwszych kropel wręcz wtulają się w ciało i jego naturalną woń, zachwycają .
Ale zdarzają się i zapachy agresywne, takie które ścinają z nóg, duszą, wwiercają się w mózg, kaleczą receptory węchowe albo robią dziury w węchomózgowiu. Lub też krzywdzą na inne, często bardzo wyrafinowane sposoby. Jak te trzy, o których zaraz opowiem.
Ale zdarzają się i zapachy agresywne, takie które ścinają z nóg, duszą, wwiercają się w mózg, kaleczą receptory węchowe albo robią dziury w węchomózgowiu. Lub też krzywdzą na inne, często bardzo wyrafinowane sposoby. Jak te trzy, o których zaraz opowiem.
.jpg)