wtorek, 21 lutego 2012

Joile Madam Pierre Balmain

Wystraszona niezwykłą zgodnością Sabbath i moją dotyczącą odbioru, wrażeń i doświadczeń z Passage d'Enfer dziś chciałabym opowiedzieć o zapachu z grupy, o której Sabbath raczej nie pisze. Będzie to kolejny stary szypr, dziwaczny, mocarny relikt minionej epoki zaskakujący, i to zaskakujący podwójnie. Pierwsze zadziwienie dotyczy daty powstania. Pachnidło miało swoją premierę w roku 1953 jest więc dość wiekowe, ale mój nos i moja wyobraźnia lokuje je znacznie wcześniej, w końcówce XIX wieku lub, najpóźniej, na przełomie stuleci. Drugie zaskoczenie to osoba twórcy. Kreatorką perfum, o których mowa jest kobieta, Germaine Cellier. A ja dałabym, jeśli już nie głowę, to przynajmniej rękę sobie uciąć, że zapach ten stworzył mężczyzna. I to nie byle jaki mężczyzna a rozpustnik z przełomu wieków, elegancki i zepsuty do szpiku kości, zwodzący na manowce panny z dobrych domów dandys, którego nazwisko wspomina się w przyzwoitym towarzystwie tylko szeptem- ale z rumieńcami na twarzy.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Passage d'Enfer L'Artisan Parfumeur

Powonienie jest najbardziej niedookreślonym i subiektywnym z naszych zmysłów. Postrzegana przez nas zapachowa rzeczywistość oddziałuje wymykając się kontroli świadomości, biologia wyznaczyła powonieniu ścieżki pierwotne, zapomniane i pomijane w ewolucyjnym pędzie naszego gatunku, może właśnie dlatego odbiór bodźców węchowym pozbawiony jest większości subtelnych zabezpieczeń, bramek informacyjnych, filtrów wiedzy i zdrowego rozsądku. Spychane przez ewolucję do czyśćca świata zmysłów powonienie, jak sądzę, jest przynajmniej tak samo wrośnięte w nieświadomość co w świadomość.
 Może stąd cudowna łatwość z jaką zapachy kojarzyć się potrafią z fragmentami wspomnień i opowieści, strzępami wyobrażeń, z muzyką, z poezją, niejasnymi stanami i doznaniami. Ale ponieważ człowiek jest zwierzęciem bardzo racjonalnym znacznie chętniej sięgamy do zasobów naszej świadomości niż nieświadomości kluczem do zapachu więc często bywa jego nazwa, opis lub, dla bardziej wyrafinowanych, spis nut. Słowa więżą nasze wyobrażenia, kotwiczą nas w obiektywnej rzeczywistości i potrafią narzucać kształt wrażeniem mniej dookreślonym, stać się samospełniającymi się przepowiedniami, budzić pragnienia, pożądanie, pozwalają czuć dotyk, smak, czuć zapachy składające się tak, by uczynić zadość słowom. Dlatego, według mnie, kluczem do sukcesu perfum jest dobra, rozkręcająca wyobraźnię nazwa. W wypadku wąchaczy tak mało wprawnych jak ja, obdarzonych nosem tak mało wrażliwym nosem jak mój, wąchaczy, których powonienie podporządkowane jest fantazji a myślenie słowom dobra, oddziałująca na fantazję nazwa wykorzystuje prymat myślenia nad czuciem, to, że wyobrażenia z płaszczyzny słów łatwo rzutują na doznania zmysłowe- i trudno je ze sfery zmysłów wyrugować.

piątek, 17 lutego 2012

Scent Intense CoSTUME NATIONAL

"Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda kochanie..."


Josif Brodski jest dla mnie tyle nieznośnym eseistą co genialnym poetą. Jego proza drażni mnie sztucznością, zadęciem i monopolem na prawdę a jego poezja zdumiewa precyzyjnym konkretem, doskonałym nadaniem rzeczy słowa. Brodski w swoich wierszach potrafi, nie rezygnując z liryzmu, opisać człowieka w świecie w sposób prosty, jasny i niezagmatwany. Z podobną jasnością opisuje emocje, powstrzymuje się od egzaltacji, nie wikła w przydługie autoanalizy, jego język jest prosty, czysty i suchy, naturalny, niemal kolokwialny a tak precyzyjny jak skalpel. Używa prostych konstrukcji składając je tak, że opowiadają bez wypłaszczania o najbardziej subtelnych uczuciach i stanach. Są pachnidła, które też to potrafią.

czwartek, 16 lutego 2012

Patchouly Etro

Bohaterkę dzisiejszej opowieści poznałam już jakiś czas temu, znajomość była przelotna i obejmowała jedynie perfumeryjne testy. Zapadły mi one jednak w pamięć na tyle głęboko, że gdy tylko trafiła się okazja (czytaj: rozbiórka na Wizażu) czym prędzej poczęłam zabiegać o odświeżenie tej relacji. Chciałam przekonać się, czy moje pierwsze, dziwaczne wrażenia obronią się przy bliższym poznaniu i noszeniu. Tak! Zgodnie z moją pamięcią pachnidło to jest w zadziwiający sposób niespójne, nieharmonijne, jakby pozlepiane było z zupełnie niepasujących do siebie kawałków. Ciekawe, jak piękną całość mogą stworzyć fragmenty z zupełnie różnych, zdawałoby się, bajek.

wtorek, 14 lutego 2012

Gucci pour Homme Gucci

Heinavanker Ensemble to estoński zespół specjalizujący się w wykonaniach dawnej muzyki sakralnej i ludowej. Nazwa zespołu pochodzi od tryptyku Hieronima Boscha na którym rozpędzony wóz z sianem gna przez oszalały, jak to u Boscha, świat. Jest ilustracją flamandzkiego przysłowia: świat jest jak wielki wóz z sianem, każdy zgarnia z niego to, co zdoła. Chciwość to tylko jeden z grzechów, które przedstawił Bosch. W drodze od upadku pierwszych ludzi aż do wiecznego potępienia malarz opowiedział całą historię grzechu i wszystkie jego odmiany oraz wynikające z nich nieszczęścia. Aby złagodzić nieco ludzkie cierpienia wywołane nieposłuszeństwem wobec boskich praw aniołowie z niebios zsyłają światu muzykę. 


Spójna, polifoniczna muzyka chóralna wykonywana przez Heinavaker może faktycznie łagodzić cierpienie świata. Moje łagodzi z pewnością. Ale, ale, dziś nie będzie stricte o muzyce. Będzie o zapachu, który jest dla mnie perfumeryjną ilustracją jednej z pieśni Heinavaker Ensemble.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Incense Pure Sonoma Scent Studio

Kilka dni temu przybył do mnie dżin. Zamknięty w samplu a nie klasycznie, w lampie, owinięty w bąblową taśmę, spętany okowami zaklęć przez Wizażankę organizującą rozbiórkę flakonu wyglądał niepozornie, ot, sampel jak każdy inny. Magia rozpoczęła się gdy beztrosko nacisnęłam atomizer i uwolniłam dżina z więzów...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...