...czyli opowieści o moich fascynacjach, w zamiarze zapachowych. Choć moją dygresyjność znając będzie nie tylko o perfumach.
piątek, 10 lutego 2012
Calypso Ambre Christiane Celle
"Patoka" to słowo na wpół już zapomniane. Oznacza, co skonstatowałam niedawno i ze sporym zdumieniem, płynny miód ściekający ze zmiażdżonych plastrów wosku. Słowu temu przypisywałam szersze nieco znaczenie, kojarzyłam je z każdym bardzo gęstym, oleistym, słodkim, aromatycznym płynem barwy złocistej lub złocistobrązowej. W takim rozumieniu bohaterka dzisiejszej opowieści niewątpliwie z patoką może się kojarzyć. W tym węższym, poprawnym znaczeniu, z resztą, też.
środa, 8 lutego 2012
Baume du Doge Eau d'Italie
Miasto znane z opartego na handlu bogactwa, produkcji luster, pierwszego w starożytnym świecie getta żydowskiego, karnawałowego rozpasania, niechlubnego udziału w IV Wyprawie Krzyżowej(podczas której krzyżowcy zdobyli i złupili dwa chrześcijańskie miasta, w tym Konstantynopol a do Jerozolimy nie dotarli, generalnym sprawcą całego zamieszania był pewien 98letni i na dodatek całkiem ślepy doża, Enrico Dandolo- cóż to musiał być za mężczyzna!), śmierdzących kanałów, pięknych kurtyzan o włosach farbowanych na czerwono....
Oto Serenissima, Najjaśniejsza z Jasnych.
Wenecja, Most Westchnień. Wbrew legendzie nie ma nic wspólnego z miłością i romantycznymi uniesieniami, łączył Pałac Dożów i więzienie. Prowadzeni nim nieszczęśnicy oglądali z niego świat ostatni raz przed długoletnim, często dożywotnim zamknięciem w ciemnościach. Nic dziwnego, że wzdychali.
wtorek, 7 lutego 2012
Dune Christian Dior
"Diuna... Arrakis... Pustynna Planeta..."
Książka Franka Herberta przeczytana całe lata temu wciąż jeszcze napędza moją wyobraźnię. Choć właściwie ani fantastyka ani science fiction nie są moimi ulubionymi gatunkami literackimi lektura tej powieści była doświadczeniem absolutnie fascynującym kreacja Diuny bowiem, wielowymiarowa, przemyślana, bogata jest jedną z najbardziej kompletnych wizji świata, spośród tych, które spotkałam podczas swych czytelniczych podróży. Świat Diuny, świat roku 10 000 któregoś AD mógłby się naprawdę zdarzyć, subtelna równowaga sił politycznych i ekonomicznych opisana przez Herberta mogłyby utrzymywać jego stabilność, religijne imponderabila mogłyby siać ferment i doprowadzić do upadku panującego systemu.
Tak kompletna rzeczywistość jak ekosystem Arrakis, część wykreowanego przez Herberta świata, musi mieć swój zapach. Ja go znalazłam.
poniedziałek, 6 lutego 2012
Pierre Balmain Carbone de Balmain; Zirh Ikon;Robert Piguet Bandit
Dziś krótko i zwięźle o pachnidłach, które testowałam w ostatnim czasie i które mi się, z różnych przyczyn, nie spodobały. Na pierwszy ogień największe rozczarowanie:
piątek, 3 lutego 2012
Kelly Caleche EPD i EDT Hermes
Zapachowe dziwactwa, pokrętne (i pokrętnie pachnące) pomysły niemal instynktownie przypisuję perfumeryjnej niszy. Pachnidła o woni smoły, taśmy klejącej, garażu, kościoła czy meczetu wciąż mnie frapują ale powoli przestają dziwić, miejsce dla nich widzę głęboko w niszy właśnie, tam gdzie zaglądają jedynie najbardziej ortodoksyjni zwolennicy wonnej dosłowności i oryginalności. Ja do takich nie należę, dosłowność wolę testować niż nosić, stronię zwykle od perfum, które mają być dokładnym odwzorowaniem woni spotykanej w realnym świecie, zapachem niespreparowanym, perfumeryjnym lustrzanym odbiciem jakiegoś, wąskiego zwykle, fragmentu rzeczywistości. Wolę gdy zapach jest kreacją a nie imitacją, gdy zmysły i wyobraźnia same szukają odniesień, odnajdują plany, sensy i znaczenia, lubię zbliżyć skropione perfumami nadgarstki do twarzy, zamknąć oczy i zatopić się w samym zapachu oraz w tym, co pojawia się na wewnętrznej stronie moich powiek.
Jakież więc było moje zdumienie, gdy dowiedziałam się, że jedne z moich ulubionych perfum, z mainstreamu, inspirowane są zapachem.... butów! Na szczęście jednak to zapach obuwia boga więc moja wyobraźnia, nieskrępowana a wręcz zapłodniona konceptem może żywo pracować.
Jakież więc było moje zdumienie, gdy dowiedziałam się, że jedne z moich ulubionych perfum, z mainstreamu, inspirowane są zapachem.... butów! Na szczęście jednak to zapach obuwia boga więc moja wyobraźnia, nieskrępowana a wręcz zapłodniona konceptem może żywo pracować.
środa, 1 lutego 2012
Parfum de Peau Montana
Dziś opowieść muszę snuć ostrożnie. Będę starannie ważyć słowa, kontrolować emocje. Nie mogę dać się ponieść. Jest jeszcze grubo przed 22 a blog ten nie jest zastrzeżony wyłącznie dla pełnoletnich. Osoby poniżej lat osiemnastu poproszę by poczytały sobie coś innego. Bo dzisiaj będzie o seksie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

