wtorek, 8 maja 2012

Siberian Snow D.S. & Durga

Zimno. Bardzo zimno. Mróz nie do wytrzymania. Wilgoć z wydychanego powietrza osadza się szadzią na brwiach i rzęsach, sprawia, że patrzymy na świat przez lodowe igiełki. Mróz wysusza usta, naskórek pęka boleśnie a drobne ranki pieką rozjątrzają się pod wpływem lodowatego wiatru.
Biało. Wszędzie biało. Od oślepiającej jasności aż bolą oczy, na lodowym pustkowiu niebo zlewa się w jedno z niebem, śnieg miarowo skrzypi pod nogami, z każdym krokiem zapadamy się głębiej w zaspy, każdy krok kosztuje coraz to więcej wysiłku.
Już niedaleko. Jeszcze trochę, jeszcze godzina, jeszcze kilometr, jeszcze kilka kroków przez zamarzniętą pustynię.... 
Jest!


Wycieczka nad Bajkał.


Bajkał zwany też Błękitnym Okiem Syberii to najstarsze i najgłębsze jezioro świata. Ze względu na właściwości fizyczne zawartej w nim wody, położenie z dala od wielkich ośrodków przemysłowych oraz unikalny ekosystem z endemicznymi, flitującymi wszelkie zanieczyszczenia gąbkami Bajkał jest jeziorem niesłychanie przeźroczystym, dno zobaczyć można kilkaset metrów od brzegu. Także bajkalski lód jest niebywale przejrzysty a jezioro to jest nim skute przez prawie pół roku, od listopada do maja. 


Gdy podnoszę nadgarstki skropione Siberian Snow do twarzy zdaje mi się, że oto znalazłam się nad brzegiem Bajkału w samym środku zimy. Lustro wody zmieniło się w twardą, przeczystą lodowa taflę kunsztownie rzeźbioną naciekami, stalagmitami, stalaktytami skapującej z nadbrzeżnych skał, rozpuszczonej syberyjskim, zdradliwym słońcem wody. Jestem sama, w promieniu dziesiątków kilometrów nie ma innego człowieka i choć trzęsę się od chłodu wewnątrz mojej polarnego kombinezonu kanuk'a nie czuję lęku ani samotności. Do moich nozdrzy dochodzi zapach mojego własnego zziębniętego ciała i przejmująca, czysta woń lodu, śniegu, lodowatej wody oraz aromat przemarzniętych, kruchych od mrozu liści mięty, których część ktoś ogrzał gwałtownie być może wrzucając je do ugotowanego nad ogniskiem wrzątku, by zaparzyć rozgrzewający napar.




Po kilku łykach parzącego usta miętowego naparu mróz zdaje się lżeć, lód puszcza i topi się powoli, jezioro pokrywa się krą a wiatr przynosi skądś woń świeżo ściętego cedrowego drewna i ciepłego, jasnego, nieco pudrowego jaśminu. Jaśminowy powiew nadtapia śniegi ale nie roztapia ich całkowicie, ziemia wciąż jest przemarznięta i twarda, woda lodowato zimna choć w głębinach jeziora powraca ożywione tchnieniem wiosny życie. Biel niechętnie i opornie ustępuje pola zieloności, ociąga się wczepiając się między kamienie, wpełza w załomy skalne wypełniając je skrzącymi się w słońcu i krzeszącymi tęczowe błyski kryształami. Zimne, jasne, nieco kwaśne kadzidło frankońskie splata się z rozgrzanym pierwszymi promieniami słońca bursztynem, nuty kwiatowe wyraźne acz nie dominujące dodają kompozycji lekkości i odrobiny słodyczy.




Zmierzch Siberian Snow to wcale nie syberyjski i wcale nie śnieżny sandałowiec, miękki, kremowy, puszysty dogrzany jeszcze długo trzymanym w dłoni bursztynem, żywicznym i lepkim. Gdzieś w samej podstawie zapachu, tuż przy samej skórze czai się wciąż odrobina mentolowego chłodu, jak wieczna zmarzlina w ziemi ale ostatnie chwile trwania tych perfum na skórze są ciepłe jak letni wiatr.




Wszystkie ilustracje to zdjęcia jeziora Bajkał:
Zdjęcie pierwsze pożyczyłam z http://www.panoramio.com/photo/27341639
Zdjęcie drugie pochodzi z rosyjskiego serwisu http://turbina.ru , autorem jest Muumi
Zdjęcie trzecie można znaleźć tu: http://fakty.interia.pl/nauka/news/obejrzymy-dno-najstarszego-jeziora-na-ziemi,1151346,14
Zdjęcie czwarte pożyczone zostało z: http://podroze.gazeta.pl/podroze/55,114158,6546289.html

8 komentarzy:

  1. A nie masz wrażenia, że Siberian Snow przypomina jakiś konwencjonalny damski kffiatowiec? Tyle, że upiększony, "odsztampiony" mentolem?
    Bo mnie coś takiego chodzi po głowie. Tylko 'pierwowzoru' nie potrafię zlokalizować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, choć bardzo możliwe, że gdybyś podała miano kfiatowca i gdybym go znała mój nos i mózg załapałby podobieństwo o którym piszesz. Próbowałam wyobrazić sobie Siberian Snow bez mentolu ale wciąż zdaje mi się nie do końca konwencjonalny, może z racji na ciekawie skontrastowane ciepło bursztynu z chłodem kadzidła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten mentol działa również wybitnie ostudzająco na moją chęć poznania owego zapachu ;)
    Wszystko inne jak najbardziej - no, może jeszcze jaśmin wzbudza pewien sceptycyzm... W sumie to niemądre; byłam w sobotę w L. i znowu się zawahałam sięgając na półkę ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś aż tak nie lubiła mięty w perfumach? Nawet jeśli to i tak polecam testy Siberian Snow- może Ty odgadniesz jaki kwietuch przypomina Wiedźmie?
      Tudzież zgodzisz się ze mną, ze to wcale oryginalny zapach.

      Usuń
  4. 
    Amazing posts, Many thanks.
    My site: waw.pl, sex
    telefon tani: http://tanisextelefon.wroclaw.
    pl
    Also see my site :: waw.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. If some one needs to be updated with most recent technologies then he
    must be pay a visit this website and be up to date everyday.

    See this: abdominal.wroclaw.pl, http://abele.
    szczecin.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Thankfulness to my father who informed me regarding this weblog, this website is really remarkable.

    Strona Www,
    http://oracle_forum.vredungmand.dk/show-stats.php?page_name=/index.

    php

    OdpowiedzUsuń
  7. Sperma, pozostała po seksie oralnym dodatkowo nawilżała cipkę Laury, dzięki czemu łatwiej wchodził.
    Ponownie po 10 minutach Bartek poczuł, że dochodzi.
    Podobnie było z Laurą. Poczuła jak jego penis powiększył się i zaczął hostyg.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...