Czy Wam także podczas mrozów zwiększa się apetyt? Przedłużająca się zima sprawiła, że nabrałam ochoty na słodycze. Nie, nie na te do jedzenia- aż tak jeszcze nie przemarzłam. Z pewną przyjemnością natomiast zabrałam się do testowania zapachów, które w normalniejszych warunkach klimatycznych potraktowałabym, w najlepszym razie, z pełną podejrzliwości nieufnością. Trylogia Loukhoum Keiko Mecheri raczej nie obiecuje tego co ryby lubią najbardziej- to perfumy bardzo, bardzo gourmand, istne sto procent cukru w cukrze. I jakże ma być inaczej skoro pachnidła te inspirowane są Turkish Delights, arabskimi słodyczami wprost wypchanymi kaloriami i miodem, różaną polewą, migdałami i wanilią. Zapraszam dziś na opowieści od których pasek spódnicy niebezpiecznie upija, poziom glukozy we krwi sam rośnie, ślina napływa do ust a plomby wprost wypadają z zębów.
...czyli opowieści o moich fascynacjach, w zamiarze zapachowych. Choć moją dygresyjność znając będzie nie tylko o perfumach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Keiko Mecheri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Keiko Mecheri. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 marca 2013
sobota, 26 stycznia 2013
Serge Lutens: Cuir Mauresque; Parfum d'Empire: Cuir Ottoman, Keiko Mecheri: Cuir Cordoba
Skóra jedna z tych substancji, których zapach jest mi naprawdę miły. To jedna z najstarszych perfumeryjnych nut, początkowo jednak nie była składnikiem samego pachnidła a raczej dołączała się do kompozycji z jej nośnika. W XVI wieku bowiem paryscy rękawicznicy, którzy szyli z najcieńszej cielęcej skórki rękawiczki dla arystokracji nasączali swoje wyroby wonną olejową mieszaniną piżma, cywetu, ambry. Woń świeżo wyprawionej, zmiękczonej tłuszczem skóry mieszała się z zapachową kompozycją tworząc pierwsze być może skórzane pachnidło w dziejach.
Lubię skórę tak w szyprowym wcieleniu, w którym dla mojego nosa jest zwykle erotyczna, wilgotna i lubieżna, jak i w połączeniu z ambrą albo z przyprawami, podaną na orientalnie. Dziś opowiedzieć chcę o trzech zapachach, które eksplorują temat skóry na sposób wschodni dopisując do niej arabskie przyprawy i orientalne żywice.
Lubię skórę tak w szyprowym wcieleniu, w którym dla mojego nosa jest zwykle erotyczna, wilgotna i lubieżna, jak i w połączeniu z ambrą albo z przyprawami, podaną na orientalnie. Dziś opowiedzieć chcę o trzech zapachach, które eksplorują temat skóry na sposób wschodni dopisując do niej arabskie przyprawy i orientalne żywice.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Keiko Mecheri: Scarlett i Datura Blanche; Frapin: Speakeasy; Parfum d`Empire: Eau de Gloire.
Krótko będzie i zwięźle bo nad zapachami wyszczególnionymi poniżej nie ma co się zbytnio rozwodzić. Należą do różnych grup olfaktorycznych i są dziełami różnych kreatorów jedno je natomiast łączy: podczas ich testowania żałowałam gorąco, że nie cierpię na bardzo stosowny tą porą roku katar.
Rozochocona pięknem orientów i (niby)szyprów Keiko Mecheri z pełną ufnością sięgnęłam po sygnowane nazwiskiem japońskiej projektanki zapachy kwiatowe. To testach dochodzę do wniosku, że Keiko Mecheri zdecydowanie powinna pozostać przy żywicach i drewnach.
Rozochocona pięknem orientów i (niby)szyprów Keiko Mecheri z pełną ufnością sięgnęłam po sygnowane nazwiskiem japońskiej projektanki zapachy kwiatowe. To testach dochodzę do wniosku, że Keiko Mecheri zdecydowanie powinna pozostać przy żywicach i drewnach.
piątek, 7 grudnia 2012
Keiko Mecheri: Iris d'Agent i Ume
Słowo "chypre" w imieniu lub linii perfum to niesłychanie skuteczny haczyk na niektóre ryby. Gdy szyprowości towarzyszy jeszcze wabiące określenie "vintage" zimna, rybia krew przyśpiesza grzejąc się w żyłach a łuski drżeć poczynają od żądzy, zupełnie niezwykłej dla stworzenia pędzącego swe życie w chłodnej wodnej toni. Keiko Mecheri zaproponowała mi dwa zapachy vintage chypre, zarówno w jednym jak i w drugim szyprowości jest jednak jak na lekarstwo, niewiele też znajduję w nich wyzwania, nonkonformizmu, mocy, gęstości, bezkompromisowości i intensywności, której spodziewałabym się po perfumach vintage.
Nie oznacza to jednak, że uważam Ume i Iris d'Agent za zapachy nieudane. Testowane symultanicznie na dwóch nadgarstkach stanowią piękne zestawienie ciepła i chłodu, światła wieczoru, miękkiego i żółtawego oraz wysokiego światła wczesnego południa, zimnego, białego, ostrego. Noszone globalnie rozgrzewają albo chłodzą powietrze wokół ciała dając wrażenie termoizolacyjnej warstwy, zupełnie niewrażliwej na warunki atmosferyczne.
Nie oznacza to jednak, że uważam Ume i Iris d'Agent za zapachy nieudane. Testowane symultanicznie na dwóch nadgarstkach stanowią piękne zestawienie ciepła i chłodu, światła wieczoru, miękkiego i żółtawego oraz wysokiego światła wczesnego południa, zimnego, białego, ostrego. Noszone globalnie rozgrzewają albo chłodzą powietrze wokół ciała dając wrażenie termoizolacyjnej warstwy, zupełnie niewrażliwej na warunki atmosferyczne.
czwartek, 6 grudnia 2012
Keiko Mecheri: Oliban
Imię Oliban skusi każdego chyba miłośnika kadzidła. Ku memu zdumieniu podczas testów okazało się, że Oliban nie pachnie wcale olibanum. Budząca nieodmiennie kościelne skojarzenia żywica jest co prawda w zapachu gdzieś ukryta ale oblicze ma tak miękkie, słodkie i wdzięczne, że trudno w niej rozpoznać surowe, ascetyczne, chmurne i nieprzeniknione niczym twarz Boga Ojca kanoniczne ujęcie olibanum. No, chyba że uznamy iż Bóg jest nie ojcem a Matką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
