Dostałam od wizażanki Ani105 niezwykły prezent. Kilka miniatur perfum "starych jak świat", zapachów zapomnianych lub po tysiąckroć zhańbionych reformulacjami, pachnideł absolutnie nie do zdobycia w Polsce. Wszystkie flakoniki dostarczyły mi wrażeń, jeden jednak wprawił mnie w autentyczny zachwyt. I w zdumienie, gdy dowiedziałam się z jakimi właściwie perfumami mam do czynienia. Quelques Fleurs l'Orginal, kompozycja z 1913 roku.
...czyli opowieści o moich fascynacjach, w zamiarze zapachowych. Choć moją dygresyjność znając będzie nie tylko o perfumach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Houbigant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Houbigant. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 grudnia 2012
sobota, 13 października 2012
Houbigant: Orangers en Fleurs; Armani Prive: Ambre Soie; Serge Lutens: Santal Majuscule
Testowanie perfum bywa niebezpieczne. Większość pachnideł to, co prawda, byty mniej lub bardziej przyjazne i raczej nieszkodliwe, co najwyżej czasami nie chcą się spoufalać i odstają od skóry. Niekiedy trzeba wielokrotnych testów by wybredny zapach zdołał się przekonać do tego, kto chce go nosić, by zechciał się rozwinąć i zapachnieć całym swym bogactwem i pięknem. Są jednak i perfumy, które od pierwszego naciśnięcia atomizera i pierwszych kropel wręcz wtulają się w ciało i jego naturalną woń, zachwycają .
Ale zdarzają się i zapachy agresywne, takie które ścinają z nóg, duszą, wwiercają się w mózg, kaleczą receptory węchowe albo robią dziury w węchomózgowiu. Lub też krzywdzą na inne, często bardzo wyrafinowane sposoby. Jak te trzy, o których zaraz opowiem.
Ale zdarzają się i zapachy agresywne, takie które ścinają z nóg, duszą, wwiercają się w mózg, kaleczą receptory węchowe albo robią dziury w węchomózgowiu. Lub też krzywdzą na inne, często bardzo wyrafinowane sposoby. Jak te trzy, o których zaraz opowiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
