Znów dałam się nabrać na imię, przyznaję. Skojarzenia ze światłem, oświeceniem, z zakonem Iluminatów wreszcie sprawiły, że przetestować Eau Illuminee chciałam bardzo. Zanim jednak próbka wpadła w moje ręce doczytałam, że inspiracją dla tych perfum było San Francisco, jego piękno i światło. Ja, po testach, powiedziałabym, że pachnidło to jest zabutelkowaną, przeniesioną w czasie i ocaloną od zapomnienia wonią XIX wiecznych zakładów fryzjerskich. Niechaj będzie, że z San Francisco.