Biało. Wszędzie biało. Od oślepiającej jasności aż bolą oczy, na lodowym pustkowiu niebo zlewa się w jedno z niebem, śnieg miarowo skrzypi pod nogami, z każdym krokiem zapadamy się głębiej w zaspy, każdy krok kosztuje coraz to więcej wysiłku.
Już niedaleko. Jeszcze trochę, jeszcze godzina, jeszcze kilometr, jeszcze kilka kroków przez zamarzniętą pustynię....
Jest!
