czwartek, 14 lutego 2013

Tom Ford Private Blend: Tuscan Leather


Wódka, sok malinowy, sos Tabasco składają się na jeden z najpopularniejszych i najbardziej zwodniczych shotów. Wychylany jednym haustem drink serwuje pijącemu najpierw ostry smak wódki, następnie pikantność sosu tabasco by na koniec złagodzić doznania słodyczą gęstego soku. Pewnie nie muszę pisać o jakim napitku mowa.




Naćpany wściekły pies.

Olfaktoryczną ilustracją Wściekłego Psa jest dla mnie właśnie Tuscan Leather. Mad Dog według Toma Forda jest jednak jeszcze bardziej wściekły niż bestia, którą można zamówić w każdym pubie. Zapach wódki zatrzymuje się w połowie drogi między aromatem normalnego spożywczego alkoholu a wonią wysokooktanowej benzyny, czystej, tęczującej słodkim zatężonym malinowym syropem, żółcią gorzkiego szafranu i ciemnym, animalnym oudem.


Otwarcie Tuscan Leather działa tak jak zadziałałoby kilka wściekłych psów wypitych, jeden po drugim, na pusty żołądek. Choć w ustach pozostaje podbita pikantnością słodycz trzewia zdają się kurczyć w bolesnym proteście; ciało ogarnia błogie ciepło, które nader łatwo zmienić się może w dezorientację i mdlącą słabość.


Petrochemiczny, dziwaczny akord o którym trudno jest orzec jednoznacznie czy jest przyjemny czy przykry, rozwarstwia powoli się na fazę gęstą, zawiesistą niczym smar, brudzącą dłonie i wżerającą się w ciało upojnym zapachem malin oraz lotną, parującą, nieuchwytną, zahaczającą o świetlistą, lekko indolową, jasną kwiatowość. 
I w końcu spomiędzy tych chemicznych, drażniących powonienie frakcji wyłania się skóra. Na początku unurzana jest w rozpuszczalnikach, garbnikach, farbach, słowem, we wszystkim tym co syntetyczne, chemiczne, duszące i niezbędne by żywy, ociekający krwią ochłap zwierzęcej tkanki przekształcić w elegancki wyrób galanteryjny ale schnie powoli w towarzystwie krystalicznego, chłodnego olibanum. Wygładza się nieśpiesznie, twardnieje, nabiera eleganckiego blasku nie tracąc jednocześnie surowości- tak oto powstaje wonna reprezentacja luksusowego portfela.



Uszyty z najlepszej licowanej skóry portfel, niewątpliwie męski, nie zatracił jeszcze woni właściwej nowej galanterii ale coś cielisto- ambrowego w jego zapachu sugeruje, że jest już używany. Miękki, ewoluujący w kierunku mrocznej dymności oud oraz chłodny, niepokojąco syntetyczny i jasny akord nasuwają mi myśl, że w którejś z rozlicznych kieszonek eleganckiego portfela ukryta jest działka amfetaminy. Jej zimna, biała, krystaliczna woń zamknięta w strunowym woreczku wydostała się i nasączyła skórę gorzkawą, powodującą nagły wyrzut adrenaliny do krwi i drażniącą nerwy wonią.

U zmierzchu zapach wysładza się i ogrzewa. Akord skórzany traci impet i ostrość rozpływając się do aksamitnego zamszu o temperaturze ciała ułożonego na suchej, drzewnej bazie. Gryzące, chemiczne wonie wytracają kontury i rozwiewają się z wolna w oudowej, ciemnej dymności wydaje się jednak, że parując z nadgarstków i szyi otumaniły mózg równie skutecznie jak uczynić by to mogły stymulanty, alkohol, rozpuszczalniki i kleje wdychane w owiniętych dookoła głowy foliowych workach.
Tuscan Leather idzie do głowy, oszołamia i odbiera pewność krokom. 


Ilustrację pierwszą pozyczyłam od: http://www.tc.ciechanow.pl/aktualnosc-10160-pies_zaatakowal_wlasciciela.html
Pięknie irydującą benzynę mżna znaleźć na 
trzeci obrazek zaś pochodzi z http://www.domino-promotion.pl/wp-content/uploads/2012/05/Samsonite-RAYO.jpg

15 komentarzy:

  1. Chyba wyczuwasz na odległość, o czym chciałabym, abyś, Rybko, napisała. Właśnie wczoraj nosiłam Tuscan Leather, który podoba mi się, jak każdy zapach wytrawny i nie kończacy się wonią utrwalacza. Natomiast trudno przyzwyczaić mi się do dymnej szpiczastości, ktora wg mnie dominuje nad resztą. Chciałabym moc wyczuć całą resztę, natomiast ostrość ucina mi resztę doznań. Zapach wg mnie bardzo charakterny i bardzo dobry, może i najlepszy z Fordów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Podoba mi się pies z oczami Franka Sinatry

      Usuń
    2. Mnie się trudno przyzwyczaić do gryzącej syntetyczności, najpierw pertolowej a potem a potem jakiejś narkotykowej właśnie-- możliwe, że to dokładnie ten sam akord, który na Tobie układa się w dymną spiczastość.
      Zgadzam się, zapach dobry choć nie wiem czy najlepszy z Fordów. Chyba wolę Bois Marocain.

      Co do psa zaś- długo nie wiedziałam co z nim nie-tak, to że ma wmontowane ludzkie oczy dostrzegłam dopiero po jakimś czasie.
      I spodobał mi się- bo taki spreparowany, sztuczny dobrze pasuje do spreparowanego zapachu.
      Ale że to spojrzenie Sinatry- na to nie wpadłam.

      Usuń
  2. Koniecznie do przetestowania, szczególnie po zachęcającym określeniu początku, czyli dwóch wściekłych psach na pusty żołądek. No ale ja jestem oudowym ćpunkiem...
    O ile nie masz nic przeciwko, dodaję Twój blog do mojej listy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Benzyna ♥ Są ludzie którzy nienawidzą tego zapachu. A sa tacy, którzy go kochają. Ja należę do tych drugich :P
    Uwielbiam zapach benzyny, nafty i jak sie pewnie sama domyślasz - acetonu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Escorito dziękuję że pozwoliłaś mi się znaleźć, przeczytałam parę Twoich postów i nie mogę wyjść ze zdumienia jak pięknie różni się nasza percepcja niektórych zapachów. Szczegóły pewnie napiszę u Ciebie.
    A Toscan Leather naprawdę warta jest testów.

    Tovo aceton przyznam że jest dla mnie pewnym zaskoczeniem- bo i ja lubię benzynę i naftę (a także butapren) ale od acetonu mnie odrzuca.
    Ale o ile lubię wonie benzyny i nafty solo tak jeszcze nie opracowałam koncepcji pachnienia nimi jak perfumami. Moze dlatego mam taki problem z klasyczną Pradą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie takie perfumy: zapach benzyny doprawiony szczyptą alkoholu izopropylowego (pachnie lepiej niż etanol) i do tego słodkie przyprawy i miód, plus dla mnie lekka nuta acetonu :)
      Jednym słowem impreza w laboratorium :P

      Usuń
    2. Tovo a jakbyś tak... stworzyła takie perfumy?
      Wiedzy na pewno Ci nie brak, umiejętności też a koncepcja jest przednia i baardzo niszowa. Oczywiście dopraszałabym się bezczelnie o próbkę.

      Woni alkoholu izopropylowego nie znam ale wyobrażam sobie że jest alkoholowo ostry, suchy, I już mi się podoba.

      Usuń
    3. Niestety brak mi i wiedzy i praktyki w tej dziedzinie :(
      Szczyt moich osiągnięć to zmieszanie 3 różnych olejków i uzupełnienie nimi prawie niepachnącego już wosku YC.
      Ale jakby zamarzył Ci się cień, błyszczyk czy jakieś inne typowo kosmetyczne mazidło, służę pomocą :)
      Alkohol izopropylowy bywa w sprajach do mycia okien, dla mnie pachnie mniej słodko i bardziej cytrynowo niż typowy etanol.

      Usuń
    4. Będę pamiętała do kogo się zwrócić w razie czego :)
      A teraz idę wąchać płyn do mycia okien- choroba czuję głównie zwykły alkohol i paskudny aromat leśny.

      Usuń
  5. A ja tradycyjnie strywializuję - niestety oud posypany grubą warstwą popiołu , zero skóry , paskudztwo . Nie tak ohydny jak Cuir Venenum bo na szczęście popiół nie papierosowy , ale i tak nie do noszenia . Koło skóry to nawet nie leżało .
    Z Fordów najbardziej mi pasuje Noir de Noir i Tobaco Vanille , chociaż Tobaco po jakiejś godzinie pokazuje jakąś zjełczałą tłustą paskudną nutę jakby wanilia się zepsuła , gdyby nie to , nie miałabym zastrzeżeń .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale paskudny dlatego że oud czy dlatego że popiół?

      Noir de Noir wydawał mi się jakiś totalnie nijaki, bez właściwości, przyjemny ale totalnie wyprany z osobowości. Tobaco Vanille ledwo pamiętam -chyba więcej było wanilii niż tytoniu, szkoda. A Bois Marocain znasz?

      Usuń
  6. Paskudny bo jedno i drugie - oud cuchnie a popiół dusi .
    Znam Bois Marocain - oud posypany drewnem , względnie drewno podbite oudem , nuuuuuda i trochę śmierdzi . Niby ładnie ale jakoś tak nie za bardzo .
    Noir de Noir na mnie pachnie naprawdę ładnie - jest oud ale słodki , delikatny i dobrze przykryty , więc noszalny .
    Ogólnie Prywaty Forda mnie rozczarowały - jakieś są takie na jedno kopyto , w tym samym stylu i wszystkie mają jakieś wspólne nuty bazowe , jak Lutensy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda, Prywaty Forda są rozczarowujące-- choć oczywiście nie znam wszystkich. Ale wobec wszystkich linii prywat, ekskluziwów i butików, których najbardziej charakterystyczną cechą jest cena mam chyba jakieś nierealistyczne oczekiwania.
      Wydaje mi się że perfumy z takiej serii powinny powalać na kolana-- i to niezależnie od tego czy dany zapach jest "mój" czy "nie mój". Ma mnie zachwycać jakością, misternością, wyrafinowaniem, oryginalnością
      a jakoś tak się nie dzieje.

      I każda do tej pory poznana linia pachnideł super-elitarnych mnie rozczarowuje.' Choć oczywiście co niektóre pachnidła z takich serii są znakomite- za takie uważam Bois Marocain na przykład. I Tuscan Leather też.

      Usuń
  7. Masz rację - mam niestety tak samo , oczekuję jakiegoś bógwica (mianownik - bógwico ;) ) , a tu kolejny zapach jak zapach , niezły , ale nic nie urywa , i nie ma najmniejszego powodu żeby kosztował tyle , ile kosztuje . Ładne , ale już było .

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...