czwartek, 31 maja 2012

Greyland Montale

"Nikt nie wie, dlaczego Śmierć zaczął przejawiać osobiste zainteresowanie istotami ludzkimi, z którym pracował już od tak dawna. Prawdopodobnie chodzi tu o zwykłą ciekawość. Nawet najskuteczniejszy szczurołap prędzej czy później zaczyna się interesować szczurami. Może obserwować, jak szczury żyją i umierają, rejestrować wszelkie szczegóły szczurzej egzystencji - choć sam nigdy pewnie nie zrozumie, jak to jest, kiedy się biegnie przez labirynt".

Śmierć, według Terrego Pratchetta niewątpliwie rodzaju męskiego, to antropomorficzna reprezentacja wyobrażeń ludzkich na jego temat. To ludzie nadali Śmierci kształt, to oni, mocą swojej wyobraźni, lęku i fascynacji stworzyli formę dla zjawiska starego jak samo życie. Śmierć jest więc siedmiostopowym szkieletem, z oczodołami jarzącymi się zimnym światłem odległych gwiazd, z obowiązkową kosą, przyodzianym w szatę z absolutnej czerni. A jak pachnie? Chciałabym przyoblec Śmierć Świata Dysku w zapach.

środa, 30 maja 2012

Asmar SoOud

Odnalazłam perfumeryjny miód doskonały. Gęsty, niemal półpłynny, lepki, ciemny głębokim, bursztynowym brązem lecz pełen złotych refleksów rozświetlających laną cienką strużką patokę; słodki i bogaty. Oblepiający wargi, przywierający do podniebienia, spływający do gardła. Taki, który chciałoby się zlizywać ze skóry ukochanej osoby, zmysłowo i powoli, długimi pociągnięciami języka.
Przesadzam, myślicie pewnie.
To posłuchajcie dalej.

poniedziałek, 28 maja 2012

M. Micallef Collection Vanille: Vanille Cuir i Vanille Marine

Kolekcja, o której pierwszej części chcę dziś opowiedzieć poświęcona jest różnym obliczom zapachu wanilii. Znaleźć w niej można ciemne, pomarszczone, tłustawe, jeszcze nie przefermentowane waniliowe strąki oraz kojarzący się kulinarnie, zmieszany z cukrem waniliowy proszek; wanilię jasną i puchatą a także wytrawną, miękką, drzewną, niemal żywiczną; wkomponowaną w akordy skóry, morską sól albo miękki orient. Tym, co prócz strąkokształtnej przyprawy spaja kolekcję są, tak na mój nos, nuty pudrowe, obecne bardziej lub mniej wyraźnie w każdym zapachu.
Waniliowa kolekcja M. Micallef składa się z czterech zapachów, dziś napiszę o dwóch.

niedziela, 27 maja 2012

French Lover Frederic Malle

Czytając zamieszczone w sieci recenzje i opisy tego zapachu a nie znając go jeszcze miałam nadzieję na doznania tak sensualne, że aż seksualne, erotyczne, wyuzdane; w wyobraźni stworzyłam sobie perfumy sugestywne jak ich imię, jawnie bezwstydne, o niezwykłej, uwodzącej mocy.
Pierwszy oddech tym pachnidłem był więc niemal rozczarowujący. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że to, co dostałam, to coś znacznie lepszego, ciekawszego niż oczekiwany zapach seksu.
Te perfumy bowiem to zapach czystego szaleństwa.





czwartek, 24 maja 2012

Burqua SoOud

Z bohaterką dzisiejszej opowieści miałam problem od chwili, gdy dowiedziałam się o jej istnieniu. Z jednej strony zafascynował mnie skład i przypisane jej określenie "ciekłego kadzidła" z drugiej, zbulwersowało imię. Chciałam poznać ale NIE CHCIAŁAM by mi się perfumy te spodobały.
Dokładnie taki sam dylemat przeżywałam swego czasu przy okazji 1740 Marquis de Sade Histoires de Parfums. Ciekawił mnie zapach opisywany jako skórzano- ambrowy szypr ale wybrane dlań imię budziło wstręt i niechęć. Prawdziwą ulgę poczułam przetestowawszy, gdy okazało się, że te perfumy po prostu nie trafiają w mój gust. Podobną, a może nawet większą ulgę poczułam po wczorajszych testach, zbrodnicze, pełne przemocy a zakończone okrutnymi morderstwami orgie opisywane przez markiza bowiem były wytworami jego chorej wyobraźni tymczasem przedmiot, którego miano noszą perfumy o których dziś chcę pisać jest realnym i namacalnym narzędziem opresji, przemocy, mizoginii i nierówności. Symbolem świata, w którym jednej połowie społeczeństwa odbiera się twarze, podmiotowość i prawo do decydowania o sobie w imię kulturowo uwarunkowanego lęku drugiej połowy społeczeństwa.
Wiecie już o jakim zapachu mowa?

środa, 23 maja 2012

Olfactive Studio: Autoportret, Chamber Noir, Still Life


Dziś krótko a zwięźle o trzech "fotograficznych" kreacjach Olfactive Studio. Zamiast wstępu do pierwszej z nich wyjątek z literatury:


"Okrzyk przerażenia wyrwał się z ust malarza, gdy w niepewnym świetle ujrzał na
płótnie wstrętną twarz wykrzywioną uśmiechem. W wyrazie portretu było coś w najwyższym stopniu wstrętnego i ohydnego. Wielki Boże! Przecież to twarz Doriana Graya. Ten straszny jad, czymkolwiek on był, nie zdołał jeszcze zniszczyć doszczętnie jego cudnej piękności. Nieco złota świeciło jeszcze na rzednących włosach i trochę purpury zabarwiało zmysłowe wargi. Wypełzłe oczy wykazywały jeszcze ślad dawnego przeczystego błękitu, a wykwintne linie nosa i szyi nie zatraciły dotąd całej szlachetności. Tak, to był Dorian. Ale kto go tak wymalował?"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...