środa, 24 października 2012

Tauer Perfumes: Incense Rose


Sztuka dawnych wieków, skrępowana obyczajami i dogmatycznie pojmowaną moralnością nie mogła ukazywać ekstazy seksualnej, zwłaszcza przeżywanej przez kobietę. Inaczej rzecz się miała z ekstazą duchową, religijną, motywy uniesienia na skutek poczucia łączności z Bogiem, Absolutem, dzięki nawiedzeniu i transgresji przewijały się w hagiografiach, literaturze i sztuce na przestrzeni wieków, słynne święte i mistyczki opisywały swoje wizje i doświadczenia, rozkosz graniczącą z bólem, poczucie przeszycia, przeniknięcia, owładnięcia... czy my aby tego nie znamy? 




Trzy róże od Andy'ego Tauera.


Róża druga: mistyczna



Otwarcie Incense Rose jest jak promień światła przesuwający się po gładkim, marmurowym obliczu Teresy uwiecznionej przez Berniniego. Miękko przesuwa się wzdłuż policzka obierając kamieniowi przyrodzone zimno, ześlizguje się w uchylone jak do miłosnego jęku usta, dotyka pieszczotliwie warg, opromienia przymknięte z rozkoszy oczy. Skąpana w blasku twarz zdaje się nie należeć do rzeźby lecz do żyjącej, pogrążonej w ekstazie kobiety, zagubionej między czasami. Gęsta róża, niewątpliwie bułgarska lecz wystudzona i pozbawiona szorstkim szafranem charakterystycznej słodkiej lepkości, rozjaśniona skórzastymi cytrusami splata się z chłodnym kadzidłem frankońskim, kruszącym się w palcach, miękkim.
Kadzidlany dym, pełgający, tlący się dławiący przez pierwszą chwilę łapie oddech i strzelistą, lekką smugą wzbija się wysoko,wysoko aż dociera do nozdrzy błękitnych aniołów unosząc pogrążoną w rozkoszy różę aż do samych bram niebios. Jednak tak jak kadzidło przynależy do świata bytów niematerialnych, jest transcendentne i spoza świata tak oszołomiona, ekstatyczna róża wciąż przynależy ziemi na której wyrosła i która się wykarmiła. Niepokojąco fizjologiczne kastroleum, erotyczne jak intymna wydzielina, gęste, lepkie, słodkie przypomina o rozkoszach ziemskich, o splecionych ciałach, przyśpieszonych oddechach, o skórze pokrytej perłami potu o przestrzeni ciemnej, potężnej i drżącej, o sile wszechogarniającego doznania, które wygina ciało w łuk i sprawia że wszechświat rozpada się na kawałki w jednym paroksyzmie, jednym skurczu.
Ziemista, nieco piwniczna paczula pospołu z irysowym masłem zdradzającym dalekie powinowactwo z nasionami marchwi tworzy wrażenie zamkniętej, ciemnej przestrzeni, w którą opada rozedrgana, wyczerpana ekstazą róża. Oddycha głęboko i ciężko niewzruszonym, statycznym i świetlistym kadzidłem, ciało bardzo namacalne a zarazem bardzo mistyczne aż obolałe jest od uniesień. Emocje opadają powoli, splątane i zapętlone gęsto nuty rozluźniają się puszczając między siebie chłodne powietrze, zapach cichnie lecz nie znika, ekstaza zmienia się w kontemplację.

Róża otwiera oczy lecz wciąż patrzy bardziej w siebie niż w zamkniętą przestrzeń zapachu. Światło kadzidła już nie oślepia, teraz jest jak nikły, przyjazny oczom płomyk świecy rozpraszający ciemność lecz nie rozświetlający jej. W tym łagodnym blasku Intense Rose zdaje się balsamiczna, miękka mirrą i benzoesem, słodka jak niewypowiedziana tajemnica, opromieniająca tego, kto ją nosi aureolą doświadczenia czegoś, o czym w ludzkim języku opowiedzieć nie sposób. 

Dwa pierwsze zdjęcia przedstawiają rzeźbę Giovanniego Lorenzo Berniniego Ekstaza Świętej Teresy.
Ilustracja druga to fragment Ekstazy świętej Katarzyny ze Sieny pędzla Poppea Batoni.
Ilustracja trzecia to fragment obrazu Święta Małgorzata z Kortony Giovanniego Lanfranco 

13 komentarzy:

  1. Uważam, że Incense Rose jest świetnym zapachem. Jedno z bardzo niewielu kadzideł, które mi się naprawdę podoba, jednak na dłuższą metę te perfumy mnie męczą, jak świetna melodia, ale dość agresywna, którą ktoś puszcza w kółko. Już mam jej dość, przynajmniej do następnego dnia, ale niestety - komuś się zacięła płyta. Z nadgarstka - proszę bardzo, zachwyt, ale na sobie - nie. Może przez różę te perfumy mają w sobie coś tradycyjnego. Oczywiście ja, jak zwykle, mam skojarzenia raczej z apteką, jakąś leczniczą maścią. Justyna Neyman

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na recenzję Incense Rose, wchodzę na blog i patrzę - jest! Rzeczywiście mistyczna róża! Dla mnie to takie kadzidło kłębiące się, gęste, odbierające przestrzeń i na dłuższą metę też uważam że męczące ale po czasie znów się za nim tęskni. Pozdrawiam, rosana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja próbka chyba była zbyt mała bym mogła zmęczyć się Incense Rose ale wyobrażam sobie że i mnie może to spotkać: ewolucja tych perfum jest powolna i niezbyt spektakularna a ich ciężar i intensywność mogą przytłaczać. I chyba tylko to powstrzymuje mnie przed natychmiastowym zamówieniem flakonu.

    Justyno, skojarzeń medycznych nie mam może dlatego że ekstatyczne wizje owładnęły moją wyobraźnią na tyle mocno że nie zostało miejsca na nic innego. Ciekawe kiedy mnie zmęczą- na razie melodia grana przez ten zapach wciąż mi się podoba.

    Rosano, tak też mam wrażenie, że ten Tauer odbiera przestrzeń, wciska się do płuc, może nawet to trochę klaustrofobiczny zapach. Ale, kurcze, podoba mi się to.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właściwie już nie pamiętam, czym pachnie Incense Rose. Ale kusisz, by zabrać się za odświeżenie pamięci. :)

    Kurczę, bardzo kusisz! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wytrzymałam i kupiłam używkę -transakcja co prawda jeszcze nie została sfinalizowana ale jeśli potrzeba Ci materiału do testów przypominających-służę.
      Mam nadzieję że nie zapachnie na Tobie.. pietruszką :)

      Usuń
  5. I mam dylemat, bo chyba miałam sampla tego zapachu, ale albo go gdzieś posiałam przed testami, albo nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, bo nijak nie mogę sobie przypomnieć jak pachnie.
    Czas zrobić porządki w pudełeczku z odlewkami i w biurku w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z perspektywy mojego nosa aż trudno mi uwierzyć by tak całkiem nie zrobił na Tobie wrażenia, to dość charakterystyczny zapach, bezkompromisowy i mocny.
      Jeśli zagubiony sampel się nie znajdzie daj proszę znać, pomogę w odświeżeniu zapachu i pamięci :)

      Usuń
  6. Piękne kadzidełko - nie kadzidło a kadzidełko właśnie , takie jakby zdziecinniałe w wyrazie , z lekka różane , ale potem znikającą różę zastępuje herbata z cytryną . Że się tak nieładnie wyrażę WTF ? Skąd tam na litość słodka słaba herbatka z cytryną ? Ale zapach jest śliczny , zgadzam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parabelko Twój nos mnie przeraża.
      Serio.

      Usuń
  7. Ale on Ci nic nie zrobi , nie bój się ;)Mnie tylko zasmuca , że ni dudu nie czuję tego w zapachach , co czują inni , a wyłażą mi różne nieoczekiwane cuda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie wiem czy to jest powód do smutku, może Twoje powonienie lubi nuty poukrywane albo takie, których sprytne złożenie ma udawać coś innego, to co czują inni.
      Ja tak czasami mam z różą. Czuję geraniol, heliotropinę, cynamonian etylu i trochę innych aldehydów a nie czuję róży.

      Usuń
    2. mam wrażenie ,że najczęściej mój nos czuje to , czego w zapachu w ogóle nie ma...

      Usuń
    3. Twoje podejście do perfum to zarazem dekonstruktywizm i postmodernizm.
      Nie sztuka czuć w pachnidłach to co czują wszyscy. Sztuka to kreacja :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...