wtorek, 9 lipca 2013

Etat Libre d'Orange: Vierges et Toreros

Cóż łączyć może dziewicę i torreadora?
Tak, tak. Krew oczywiście. Żelaziście pachnąca, lepka, ciemnoczerwona krew z jednej strony symbolizująca niewinność i czystość z drugiej zaś okrucieństwo i upojenie niebezpieczeństwem.



Próbkę Vierges et Toreros otrzymałam od Justyny już wieki temu i od wieków noszę się z zamiarem ujęcia tego zapachu w słowa. Nie będzie to zadanie proste i to wcale nie dlatego że zapach jest jakoś szczególnie złożony czy skomplikowany. Skomplikowane są raczej uczucia które budzi, emocje silnie ambiwalentne, fascynacja pomieszana z odrazą, ciekawość ze wstrętem. Ale przecież to Etat Libre d'Orange, chyba więc nie powinnam się dziwić.



Krwawe jatki


Nie lubię woni krwi. Moje wegetariańskie powonienie nienawykłe do woni rodem z mięsnego na otwarcie Vierges et Toreros zareagowało bolesnym niemal protestem, szokiem i sprzeciwem. Nic dziwnego. Pierwsze chwile zapachu na skórze przywodzą na myśl wieńce pogrzebowe złożone w rzeźni: intensywny zapach świeżej, kipiącej juchy, ćwiartowanego mięsa miesza się z woniami organicznymi ale zdecydowanie mniej czystymi, z gorzką, dopiero co ściągniętą z jakiegoś nieszczęsnego zwierzęcia skórą schnącą gdzieś na drewnianym rusztowaniu, z woskowym odorem żółtawego, trzewnego tłuszczu. Na drugim olfaktorycznym planie zaś ciężką, nieruchomą kurtyną ściele się duszący i duszny cmentarny aromat białych lilii, pudrowy, gęsty, odurzający. 
Jest w tym zestawieniu woni coś makabrycznego i obscenicznego jednocześnie, co trwa nawet gdy zmysł zapachu nieświadomie oswaja się i uznaje Vierges et Toreros zapach jednocześnie intrygujący i wstrętny.


Jeśli jest w tym pachnidle choć odrobina urody to zdecydowanie na modłę turpistów. Z bezkształtnej, krwawej mazi otwarcia wyłania z wolna dziwaczny, oleisty akord, jednocześnie drapieżny i zwodniczo słodkawy, jakby znajomy ale wcale niełatwy do rozpoznania. Akord ten po chwili okazuje się być tuberozą bujnie rozkwitłą na użyźnionej krwią glebie, ukryte między białymi płatkami ziarenka pieprzu nadają jej ostrego, stereotypowo męskiego wykończenia.
Myślę, że złożenie białych kwiatów z wonią krwi miało popchnąć wyobraźnię odbiorców w kierunku aktu defloracji, krwawej utraty niewinności. Mnie jednak Vierges et Toreros nie kojarzy się z plamą krwi na białym prześcieradle ani z rytem przejścia. Krwisty befsztyk jest zbyt dosłowny i to nawet wtedy gdy wraz z trwaniem zapachu krew przysycha i krzepnie gęstniejąc wprzód i ciemniejąc, przywierając do ciała, pozwalając rozwinąć się wspartemu na piżmie akordowi kwiatowemu.


Finisz zapachu jest zaskakująco ziemisty, chropowaty a jednocześnie śliski od zapleśniałej, ciemnej paczuli. Na mojej skórze dobrze wyczuwalna jest też nuta nadtopionego plastiku, wciąż ciepłego i miękkiego, zakopanego w żyznej, tłustej glebie.
Vierges et Toreros wciąż niepokoi i drażni ale teraz jest to groźba przebrzmiała, rozcieńczona czasem, echo jedno dawnych emocji, cichy szept z oddali, "proszę się nie obawiać, krew już dawno wsiąkła w ziemię a tam gdzie ją rozlano dojrzewają już winne grona".

Wróciłam.


Ilustracja pierwsza pochodzi z http://evolvestar.com/website/gbooza.com?page_n=7
Ilustracja druga to kadr z filmu Daybreakers z 2010 roku, reżyseria: bracia Spiering
Ostatnia Ilustracja to obraz Głowa Meduzy Petera Paula Rubensa z 1615 roku.

12 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że nareszcie znowu się pokazałaś i to tak pięknym wpisem:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybo, po formatowaiu dysku w czeluściach internetu przepadł mi Twój adres, a mam dwa nowe zapachy, którymi chętnie z Tobą się podzielę( No 18 i 1932 od Chanel) bo ciekawa jestem Twojej opinii:)) Obiecałam Ci też lata świetlne temu, Vamp A NY Honor des Pres. Poproszę jeszcze raz o adres marzenaborowska@o2.pl Pozdrawiam:))

      Usuń
    2. Poszło, wybacz czasowy poślizg.

      Usuń
  2. Nareszcie jesteś :) !!! I tak sobie myślę , czy aby na pewno wąchałaś to samo co ja przedwczoraj - też z Justyną ;) . Rzuciłam się na Dziewice od razu jako na zapach po którym oczekiwałam rzeczy najstraszliwszych i co ? Jak zwykle chaaaaaała , no , może nie chała ale nic nadzwyczajnego . Nic kompletnie z opisywanych przez Ciebie okropności , nic z niepokoju i dziwności odczuwanych przez Ju - mnie walnął w nos zapach skaju , rasowego skaju z jakiego robiono tapicerkę samochodową w latach 79 :P . Rozgrzany śmierdzący skaj w kiepskim samochodzie . Powoli skaj zaczął sie zamieniać w skórę , która zaczęła stopniowo zamszowieć i ten zamsz sie dosyć długo trzymał , a sama końcówka to tytoń z domieszką mydła , względnie mydło z domieszką tytoniu . Co do poprzednich faz - Ju świadkiem że nie zmyślam . A miało być tak strrrrasznie , myślałam , że coś wreszcie powali mnie na kolana...
    Krwi w każdym razie nie stwierdziłam ani śladu .

    Natomiast nieco nie całkiem na temat pozolę sobie nawiącać do krwi w Blood Concept - wąchałam grupę A , która pachnie początkowo jabłuszkiem , potem świeżym , cierpkim przełamanym strączkiem zielonego groszku bądź fasolki , a potem , ku mojemu kolosalnemu zdziwieniu wylazło z niej to samo , czym pachną na mnie Wspaniałe Wydzieliny - rozgrzany w dłoni metal - poręcz tramwajowa bądź stalowa łyżeczka do herbaty . Dokładniuśko ten sam zapach , i tu , przyznaję , zdziwiłam się potężnie no tego nie oczekiwałam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście miały być lata 70

      Usuń
  3. Serdecznie Wam dziękuję za miłe powitanie. I za pamięć.

    Parabelko, o ile do niezwykłości można się przyzwyczaić to niezwykłość Twojego nosa przestaje być już dla mnie zaskakująca. Ale żeby nie czuć tej krwawej łaźni w spółce Dziewicy z Torreadorem?? Skóra tam jest, zgadzam się, ewolucji w kierunku zamszu nie wywąchałam być może zaś to co u Ciebie jawi się jako skaj na mnie wylazło w charakterze ciepłego plastiku, może nie aż tak rażącego ale wyraźnego.

    Z niejakim wstydem wyznaję że Blood Concepta A nie znam, znam tylko AB i nieustannie wielbię ten zapach nie dlatego że taki jest piękny ale dlatego że jest inny, niepodobny do niczego co wcześniej wąchałam.
    I teraz zaintrygowałaś mnie A bo choć wspomnienie Wspaniałych Wydzielin jest średnio przyjemne to ten rozgrzany metal mógłby mi się bardzo podobać, nawet w towarzystwie groszków i jabłuszek.
    W sumie ten metal jest logiczny- krew to żelazo, żelazo- metaliczny zapach, producent powinien upychać tą woń w każdej "grupie krwi".
    Jeszcze bardziej niż A frapuje mnie B, podobno jest tam dużo drewna i herbaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę zero krwi - jak dla mnie Dziewice mogłyby stać na jednej półce z Cuir Ottoman , Cuir Noir i Kelly Caleche . I doskonale by tam pasowały .

      Co do Blood Concepta - nie ciesz się za bardzo - niewykluczone , że A kończy się właśnie Wspaniałymi Wydzielinami , które każdy odbiera jak odbiera , więc w Twoim przypadku mogłoby nie być tak bezboleśnie jak w moim ;) no i w sumie to nic dziwnego , w końcu w wydzielinach antygeny grupowe też są , więc wszystko się zgadza ;)

      Usuń
    2. Ale w nutach Blood'a A nie ma znienawidzonego przeze mnie kokosa, którego podejrzewam o to że w dużej mierze przyczynił się do zjełczałości i nieświeżości Wydzielin. W każdym razie nie powstrzymasz mnie przed testami :)

      Teraz przyszło mi do głowy, że zestawienie Cuir Ottoman z Dziewicami jest bardzo sensowne- tam jest pasta do butów, tu plastik. Pasuje.

      Usuń
    3. Ależ absolutnie nie zamierzam :)bardzo jestem ciekawa , co poczujesz .

      Usuń
  4. Hurraaa! Jesteś!!! No więc - zgadzam się! Cieszę się, że potworek z mojego ogródka zrobił na Tobie wrażenie. fascynujące w Vierges jest to, że można go odbierać na różnych płaszczyznach - mieć go za odór na granicy obsceniczności i za swojską tapicerkę. Mój znajomy, który nie jest wytrawnym znawcą i moje perfumy uznał za niedopuszczalne, wybrał Dziewice jako "jedyny porządny zapach"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja nie umiem wyłączyć tej pierwszej płaszczyzny odbioru i przyjąć Dziewice jako zapach normalny, no, umownie normalny. Jeśli tapicerka to tylko zachlapana krwią, scenografia z Psychozy, krew na dywanie, rozmazana w smugi na zasłonie od prysznica, mieszająca się z wodą i wirująca do odpływu...
      nie,zdecydowanie to nie jest normalne.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...