poniedziałek, 17 września 2012

Frapin: Frapin 1270

Jest w ciągu roku taki czas, w którym światło staje się złote i ciężkie. To kilka, kilkanaście dni podczas których słońce, choć senne i zmęczone letnią pracą wysoko wzbija się ponad zaoranymi już polami, pustymi, pełnymi spokoju i wytchnienia a jeszcze bez przykurczonej na skibie, zmarzniętej w nadziei zmartchwywstania śmierci. Kolory liści, sieneńskie płowości, gęste żółcie, przydymione czerwienie, nasycone aż do brązów zielenie; słodki aromat owocujących jabłoni sprawiają, że ogłupiałe od tego bogactwa anioły spadają na ziemię i czasami można spotkać takiego, jak zdezorientowany idzie miedzą wlokąc za sobą skrzydła i gapiąc się a to na własne, poorane liniami papilarnymi dłonie a to w niebo, jakby się zdecydować nie mógł do jakiego świata należy, tego ziemskiego mieniącego się przepychem kolorów pachnącego winogronami i jabłkami i dymem, czy podobłocznego, pustego wygrzanego od słońca.
A gdy się cicho na skraju lasu przysiądzie od zawietrznej zobaczyć można postać dziwną, płochliwą i piękną...

Pani Jesień




...stąpa bezszelestnie po wilgotnej trawie, unoszący się znad łąk opar sprawia, że nie można zobaczyć rysów jej twarzy. Widać tylko, że ma włosy splątane, pełne złotoczerwonych liści i suchych kłosów, że skórę ma aksamitną jak dojrzała, dobrze wykarmiona słońcem brzoskwinia, że suknię ma długą, lekką, powłóczystą, z babiego lata utkaną. Idzie do opuszczonych sadów, pod jej spojrzeniem spóźnialskie jabłka płonią się we wstydu czerwonością i błyskają dostałą żółcią. Pogania leniwe wiewiórki do pośpiesznego gromadzenia zapasów a te, w podzięce, oddają jej włosom kolor swego futra.
Gdyby udało się podejść ją bliżej- nie, nie próbujcie, spłoszona jak hamadriada zmieniłaby się w jesienny klon złoty, sypiący liśćmi albo rozwiałaby się w obłoku mgły- okazałoby się, że oddech ma słodki, pachnący ciężkim słońcem, winogronami, orzechami i miodem. Jak Frapin 1270.



Otwarcie zapachu jest orzeźwiające jak świeże winogrona i musujące jak młody resling. Pękate, bardzo dojrzałe, jasnożółte winogrona rozgryzane eksplodują sokiem, zielona, chropowata nuta liści winorośli i łamanych żywcem gałązek łyskających jasnym drewnem przywodzi na myśl dionizyjskie misteria, bo oto jak na skinienie tyris boga ekstazy, szaleństwa pasji winogronowy sok zmienia się w półwytrawne wino, cierpkie jeszcze od beczki, szybko ogrzewające się w ustach. Do winnego, śpiewnego akordu dołączają nuty cięższe, stateczniejsze: słodkie, kandyzowane owoce, chrupka od miodu pomarańczowa skórka, bursztynowa syropowatość dostałej śliwki, waniliowa poświata tonki, miękka i puchata, szczypta ciemnego kakao.



Gęsta, dojrzała owocowość przepleciona jest miękkim, miodowym akordem kwiatowym, subtelnym, półtransparentnym niczym nitki unoszącego się na wietrze babiego lata i skontrowana garścią szorstkich, pylistych i pikantnych przypraw, przysypana świeżo tłuczonym, czarnym pieprzem. Słońce, którego ciężkie promienie strącają z nieba anioły zaczarowało wino z otwarcia pachnidła, pchnęło do przodu czas. Młody, półwytrawny trunek, musujący świeżo i orzeźwiająco poczyna nabierać mocy i słodyczy. Gęsta, złocista miodowość sączy się w niego kropla po kropli, świetlisty płyn ciemnieje prawie do bursztynowej barwy koniaku, osiada na języku owocowym powidokiem.



Łagodny, słodko- pikantny akord drzewny z przodującym, mlecznym gwaiakowcem spóźniony, jakby lekko zdyszany łapie oddech i miękko mości się na skórze. Poetycka, brązowa wanilia dodaje jeszcze więcej słodyczy, rozpływa się w dojrzałej owocowości i lepkim, półpłynnym miodzie. Aromatyczny, słodki muscat idzie do głowy pani Jesieni, plącze jej lekkie kroki. Może, upojona i oszołomiona, zaśnie gdzieś na mchu, nakryta opadłymi liśćmi, może jej sen złoty zatrzyma słońce, opóźni nadejście czasu zimy i śmierci...


Ilustracja pierwsza to praca Krystyny Matuschowitz. Znaleźć ją można tutaj:  http://www.krismat.eu
drugą pożyczyłam z http://www.colourbox.com/image/wine-grapes-in-a-wine-cellar-image-4351894

trzecia pochodzi z http://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/kosz-z-owocami_25978.htm
czwarta zaś z http://www.photographyinfos.net/nature-photography/autumn-fruit/2012/19/autumn-fruit-wallpaper-seasons-fall-fruits-wallpaper11.html


12 komentarzy:

  1. Jeden z moich zimowych ulubieńców :)
    Pachnie mieszanką dobrego, słodkiego rumu, wiskacza i miodu pitnego.
    Uwielbiam go ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się muszę koniecznie zapoznać

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest przeboski , tylko niestety na nie mało trwały :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Frapin ma piękne perfumy... Praktycznie brak niewypałów. do 1270 zabierałam się długo. I już nie muszę. Twoja recenzja jest piękna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tovo, po raz kolejny nasze perfumeryjne gusta są zbieżne. Choć dla mnie 1270 to zapach jesienny, nie zimowy.

    Polu, koniecznie. Jeśli chcesz służę odrobiną na testy.

    Parabelko, mało trwały powiadasz... Hmm, owszem nie jest to kiler co to jak się skóry uczepi to dopiero szorowaniem pod wieczornym prysznicem go wywabisz ale na mnie 1270 wytrzymuje spokojnie pięć, czasem sześć godzin.

    Sabbath, aż się zarumieniłam, dziękuję.
    Nie znam wszystkich zapachów Frapin ale te które znam wszystkie trzymają poziom. A 1270 ma u mnie status numeru jeden spośród perfum tej marki. Kiedyś na tej pozycji był Humanista- ale wylazło z niego coś nieciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na mnie góra dwie i to z nosem w skórze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś nakładać na namaszczoną bezzapachowym balsamem skórę? U mnie taka metoda przedłuża życie nawet najbardziej słabowitego pachnidła.

      Usuń
  7. Jeszcze nie , muszę spróbować .

    OdpowiedzUsuń
  8. No i spróbowałam -po czterech psikach półtorej godziny i szlus :((( Musiałabym nabyć całą flachę i ciągle się polewać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, półtorej godziny to jakaś kpina. Pozostaje powiedzieć: przykro, ale Frapin 1270 nie jest dla Ciebie i basta. Szkoda- ale przecież jest tyle innych pięknych i trwałych woni, którym możesz użyczyć swej skóry.

      Usuń
  9. Ale jeżeli kiedyś będę obrzydliwie bogata to i tak sobie kupię i będę się co pół godziny zlewać , a co :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego z serca winszuję.
      Tobie i sobie,
      a co!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...